• główna
  • kredo
  • kazania
  • teksty
  • książki
  • przestrzegamy
  • linki
  • wideo
  • kontakt
  • biblia
poleć stronę
Yahoo Google facebook

PONIŻSZA PUBLIKACJA JEST BIBLIJNĄ I ŹRÓDŁOWĄ WERYFIKACJĄ
PRZESŁAŃ I FILOZOFII KORPORACYJNYCH ZAWARTYCH W KSIĄŻKACH BILLA HYBELSA, KTÓRE OD 20 LAT POWRACAJĄ W KSIĄŻKACH RICKA WARRENA.

 
KTO CZYTAŁ KSIĄŻKI RICKA WARRENA,
TEN NIE WIE ŻE:

 

Większość czytelników książek Życie świadome celu i Kościół świadomy celu nie jest świadoma, jaki jest rzeczywisty cel wydania tych książek, gdyż wbrew pozorom nie mają one pogłębiać poznania Boga ani powodować wzrostu wiary. Te książki są elementami większej układanki, która zawiera aż cztery pozycje, ale tylko dwie z nich są przeznaczone dla chrześcijan. Kolejne dwie, to instrukcje dla bezbożnych pastorów, które mówią jak tworzyć globalny system religijny poprzez kontrolę Bożego ludu za pomocą psychologii zarządzania i psychologicznych technik kontroli. 

 

Globalny system religijny jest od wielu dekad tworzony przez ONZ, Światową Radę Kościołów, Globalne Forum Chrześcijańskie oraz Alians Ewangeliczny, który zrzesza biskupów denominacji ewangelikalnych, którzy jako członkowie Aliansu Ewangelicznego RP, są pracownikami Polskiego Forum Chrześcijańskiego, w którym ich przełożonym jest wysokiej rangi ksiądz katolicki i gdzie skrycie kolaborują z Konferencją Episkopatu Polski (zrzeszającą biskupów katolickich) i Polską Radą Ekumeniczną (zrzeszającą biskupów pozostałych wyznań tradycyjnych).

 

Z kolei Polskie Forum Chrześcijańskie jest agendą Globalnego Forum Chrześcijańskiego, które podlega pod Światową Radę Kościołów, która realizuje ideologiczne cele ONZ, oparte na naukach demonów przekazanych przez spirytystkę Alice Bailey. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w tekście pt: Nauki demonów, czyli ideologia New Age.

 

KOŚCIÓŁ ŚWIADOMY CELU

 

Kościół Świadomy Celu musi być poprawny politycznie, dlatego opiera się na ludzkich autorytetach, ziemskim przywództwie i tzw. wizji lidera, ponieważ Kościoły Świadome Celu nie mają zbliżać ludzi do Boga, tylko realizować ideologiczne cele panów tego świata. Technicznie polega to na odwracaniu chrześcijan od Słowa Bożego i wiary w Boże obietnice, na rzecz edukacji i aktywizacji społecznej, aby zamieniać zbory w instytucje socjalne, które będą zaspokajały ludzkie potrzeby w oparciu o silną wspólnotowość, kompromis i marginalizowanie roli doktryn, aby wszystkim członkom zapewnić dobre samopoczucie i akceptację dowolnych wierzeń. Tego rodzaju zbory charakteryzuje wiodąca rola muzyki i psychologii, krótkie i płytkie kazania, wszelkiego rodzaju poradnictwo, kursy, terapie, coaching i wszystko co oferuje świat, ponieważ każdy ma tam znaleźć to, czego pragnie jego ciało. A magicznym kluczem do tych zmian, są cztery poniższe książki:

 

1. Rick Warren - ŻYCIE ŚWIADOME CELU

Ta książka wpaja czytelnikowi niebiblijną wiarę i tworzy w świadomości czytelnika fałszywy obraz Boga, aby zaczął opacznie pojmować zasady i cel zbawienia. Warren posługuje się w niej Bożymi obietnicami, które pozbawił biblijnego kontekstu i biblijnych uwarunkowań. Ponadto, przytaczane wersety nie są tłumaczeniami, lecz wolnymi interpretacjami Eugene Petersona z parafrazy The Message, stworzonej prawdopodobnie na potrzeby ideologii Ricka Warrena i jej podobnych.

2. Rick Warren - KOŚCIÓŁ ŚWIADOMY CELU

Ta książka jest adresowana do potencjalnych aktywistów i animatorów zmian, zaangażowanych w tworzenie nowego modelu kościoła, którego celem nie jest czynienie innych uczniami Chrystusa, ani życie zgodne z prowadzeniem Ducha Świętego, tylko tworzenie globalnego systemu religijnego. Jest to instrukcja dla kościelnych aktywistów do tworzenia zmian i aktywizacji tzw. zasobów ludzkich, za pomocą coachingu, mentoringu, psychologii zarządzania i psychologicznych technik kontroli.

3. Rick Warren - 40 DNI ŚWIADOMYCH CELU

Ta publikacja jest przeznaczona wyłącznie do użytku wewnętrznego; dla pastorów, którzy przystąpili do wdrażania programu ciągłej zmiany i zaczęli przeobrażać swoje zbory w świątynie nowej ery. Zawiera ona psychologiczne narzędzia do tworzenia złudzeń, typu: fałszywa retoryka, metody poznawania oczekiwań i testy do mierzenia zmian myślenia członków zboru. Daje też dostęp do światowej bazy danych, która przetwarza dane wysyłane przez pastorów na temat członków zborów i odsyła informacje zwrotne, które określają aktualny kierunek zmian oraz plany awaryjne, dotyczące wszelkich form oporu i ułaskawiania bądź pozbywania się sceptyków wprowadzanych zmian.

4. James H. Furr, Mike Bonem, Jim Herrington
PRZEWODZENIE ZMIANOM W ZBORZE

To też jest publikacja tylko dla pastorów, będącą swoistą instrukcją tzw. programu ciągłej zmiany. Jest to podręcznik rekomendowany przez Ricka Warrena, który zawiera znacznie bardziej radykalne posunięcia i świeckie ujęcie tematu niż materiał 40 Dni Świadomych Celu. Jej wydawca Jossey Bass, jest współpracownikiem globalnej „Sieci Przywództwa” Boba Buforda, oraz fundacji „Przywódca dla Przywódcy” Petera Druckera (guru globalistów, twórca filozofii systemów korporacyjnych), które są światowym centrum dowodzenia w procesie globalnej przemiany kościołów. (W Polsce zajmuje się tym Fundacja Arrow, która działa pod szyldem: Instytut Przywództwa).

 

Pastorzy, którzy przystąpili do programu ciągłej zmiany i zaczęli przeobrażać swoje zbory na model nowej ery, dysponują wieloma innymi narzędziami i pomocami technicznymi w postaci serwisów internetowych typu www.pastors.com i biuletynu Rick Warren Ministry Toolbox, gdzie specjaliści od inżynierii społecznej udzielają im konkretnych wskazówek, jak mają zmieniać myślenie członków swoich zborów, oraz jak urabiać krytykantów i pozbywać się sceptyków. Takie rzeczy dzieją się zazwyczaj poza wzrokiem wiernych, ale wdrażanie tego procesu zawsze zaczyna się od wykładów na temat autorytetu pastora, wizji pastora, wspólnego celu i niebiblijnie pojmowanej jedności w zborze, oraz od wprowadzania lektur obowiązkowych, którymi są książki Ricka Warrena.

 

DLACZEGO PASTORZY W TO WCHODZĄ

 

Między wierszami książek Ricka Warrena jest ukryte kłamstwo, którym dwa tysiące la temu szatan kusił Jezusa, a w które dzisiaj wierzy cały bezbożny świat, każdy wyznawca teologii sukcesu, każdy wilk w owczej skórze i każdy nieodrodzony kaznodzieja, które brzmi: „Dam ci władzę i chwałę tego świata, jeśli oddasz mi pokłon, będzie twoja”. To właśnie ta pokusa powoduje, że każdy bezbożny pastor, lider młodzieżowy i lider uwielbienia, którym władają pożądliwości ciała, oddaje pokłon szatanowi poprzez odstawienie Słowa Bożego i wdrożenie w swoim zborze bezbożnych zasad panów tego świata, opartych na filozofii systemów korporacyjnych i Programie ciągłej zmiany.

 

Szatan od początku oferuje iluzoryczny sukcesu, pseudo mądrość i namiastkę władzy, każdemu kto upadnie i odda mu pokłon, poprzez zmianę kontekstu i znaczenia Słów Boga lub zakwestionowanie ich ponadczasowości, aby zatrzeć granicę oddzielającą prawdę od kłamstw szatana. Ten podstęp udał się szatanowi w ogrodzie Eden, w wyniku czego ludzkość straciła relację z Bogiem. A dzisiaj ten sam błąd popełnia wielu cielesnych chrześcijan i nieodrodzonych pastorów, którzy nie chcą być sługami, tylko przywódcami, liderami i prezesami, dlatego porzucają Słowo Boże i zaczynają głosić nauki demonów, co skutkuje tym samym, co błąd Adama i Ewy. A że Bóg nie bierze udziału w oszustwach szatana, dlatego opuszcza takich ludzi i takie zbory mają imię, które mówi że żyją, ale są martwe duchowo. Bądź więc czujny i przekaż tym, którzy jeszcze żyją, ale są bliscy śmierci, że ich czyny nie są doskonałe przed moim Bogiem (że nie pełnią woli Boga / Obj 3:1-2).

 

Apostoł Paweł napisał, żeby stronić od takich arcy-apostołów, gdyż mają innego ducha i głoszą inną naukę, bo są wyzuci z prawdy i mają spaczone myślenie, dlatego wydaje im się, że mogą ciągnąć zyski z pobożnych ludzi (1Tm 6:5-6, 2Kor 11:4-5). Chrystus nazywa tego rodzaju ludzi nikolaitmi (niko – laos / podbijać – lud), których nienawidzi (Obj 2:6 i 2:15), bo chcą zająć Jego miejsce w życiu ludu Bożego, aby nad nim panować, podczas gdy Słowo Boże mówi, że mamy jedni drugich uważać za ważniejszych od siebie. Starsi w wierze mają uważać za ważniejszych młodszych w wierze - ponieważ Bóg ich rozliczy z tego, co wkładali im do głowy i dokąd ich prowadzili - a młodsi mają uważać za ważniejszych od siebie dojrzałych chrześcijan, aby się od nich uczyć pokory, uniżenia i uśmiercania pożądliwości ciała.

 

Jezus nie stworzył korporacji religijnej o strukturze piramidy, ani nie nadaje swoim uczniom tytułów jak nikolaici, tylko każdemu przydziela konkretną funkcję na dany czas. Niemowlęta obdarza darem modlitwy w obcych językach, aby się modlili o siebie i cały zbór. Duchowych młodzieńców obdarza darem wykładania języków, prorokowania, niesienia pomocy lub nauczania, a dojrzałych chrześcijan darem mądrości, rozróżniania duchów, uzdrawiania lub mocą czynienia cudów, aby każdy mógł w inny sposób usługiwać reszcie zboru. Ale każdy musi pozostawać sługą i nie ma prawa wywyższać się ponad innych (bo Bóg okazuje łaskę tylko pokornym), ani zajmować miejsca Chrystusa, aby panować nad Bożym ludem - bo kto się wywyższa, ten na sądzie będzie poniżony (Mt 23:11-12).

 

Gdy Chrystus wstanie i zamknie bramę, to wszystkie głupie panny, które dzisiaj postępują wbrew nauce apostolskiej, „pozostaną na zewnątrz i będą pukać w bramę, mówiąc: Panie, otwórz nam, a wtedy On im odpowie: Nie znam was. Skąd jesteście? Wtedy będą mówić: Jedliśmy i pilimy przed tobą, i uczyłeś nas swoich dróg; a wtedy On im powie: Przecież mówię, że was nie znam i nie wiem skąd jesteście; odejdźcie ode mnie wszyscy sprawcy bezprawia. Tam będzie płacz i zgrzytać zębami, gdy ujrzą Abrahama, Izaaka i Jakuba oraz wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie zaś samych precz wyrzuconych” (Łk 13:25-28).

 

KIM JEST RICK WARREN I W CO WIERZY

  

Rick Warren, pastor zboru Saddleback Church w Kalifornii, znany jako twórca Kościoła Świadomego Celu, który dla wielu pastorów jest idolem w dziedzinie zarządzania kościołem. Założył też witrynę www.pastors.com, którą nazwał Globalną Wspólnotą Internetową, której subskrybentami jest ok 70.000 pastorów z całego świata, zaangażowanych w tworzenie globalnego systemu religijnego. 

 

W książkach Ricka Warrena jest kilka prawdziwych rzeczy i wniosków, które zawsze są wymieszane z wieloma fałszywymi twierdzeniami, dlatego każdy przeciętny czytelnik szybciej popadnie w teologiczny chaos, niż zdoła usystematyzować nauki Ricka Warrena, które są pełne świeckiego racjonalizmu, niezauważalnych półprawd, wypaczeń oraz wzajemnie wykluczających się założeń. Rick Warren zakłada, że dobre jest wszystko co działa, dlatego Boga przedstawia jako uśmiechniętą buźkę na niebie, która akceptuje wszystko co wymyśli człowiek. Takie założenie jest całkowitym odwróceniem motta chrześcijaństwa, które brzmi: „bądź wola Twoja” na „bądź wola moja”, które jest mottem okultyzmu. To właśnie tego rodzaju myślenie popycha nieodrodzonych ludzi do korzystania z usług wróżek, czarowników i gangsterów, a pastorów do posługiwania się psychomanipulacją, aby osiągać własne cele, co samoistnie wyklucza etykę chrześcijańską, w myśl której nie jest ważne czy coś działa; ale ważne jest jak działa, kto za tym stoi i czy to jest zgodne z Pismem.

 

Z biblijnego punktu widzenia nie da się też zaakceptować głównego założenia Ricka Warrena, które mówi, żeby nigdy nie krytykować tego, co działa, ponieważ wzrost liczby członków zboru i zmiana retoryki nie dowodzi, że Bóg jest zachwycony ludzkimi metodami. To przeczy biblijnemu nakazowi czuwania i rozpoznawania fałszywej informacji, a nikt nie jest aż tak namaszczony, aby był wyjęty z odpowiedzialności za wypowiadane słowa, gdy jego nauki są sprzeczne ze Słowem Bożym.

 

PETER DRUCKER - NAUCZYCIEL I MENTOR RICKA WARRENA

 

Peter Drucker był masońskim wizjonerem, globalistą i twórcą filozofii korporacyjnych, który nazwał Ricka Warrena wynalazcą globalnego przebudzenia. Filozofie systemów wymyślone przez Petera Druckera działają dzisiaj we wszystkich globalnych korporacjach.

 

Drucker podzielił zarządzanie światem na trzy sektory: (1) rządowy, (2) prywatno-biznesowy, (3) socjalny. Według tego porządku, kościoły mają się stać instytucjami socjalnymi. Dlatego w ostatnich dekadach swego życia, Drucker koncentrował się na metodach kontroli kościołów i szkoleniu nowej fali liderów. Problem tkwi w tym, że dzieci Boże nie mogą płynąć z nurtem tego świata, bo zostały zobowiązane do wzajemnego korygowania się. A jeśli świecki menadżer zaczyna mówić pastorom jak mają zarządzać Kościołem, aby w nowym porządku świata (tworzonym przez szatana) mógł spełniać funkcje socjalne, to nieunikniony jest też kompromis co do Bożych standardów, bo wtedy decydujący głos zawsze będą mieli politycy finansujący sektor socjalny.

 

Drucker przekonał Ricka Warrena, że powinien zarządzać swoim zborem, przyjmując tak zwaną perspektywę klienta, aby jego parafianie (czyt. klienci) czuli się w pełni usatysfakcjonowani. To jest marketingowy sposób pozyskiwania klientów, stosowany w handlu, który niestety działa tak samo, gdy jest stosowany w martwych zborach. Dlatego każdy pastor świadomy celu, najpierw analizuje gusta swoich dawców dziesięcin, a następnie tak modeluje nabożeństwa, aby ludzie byli zachwyceni emocjonalną muzyką i treściami, które pragną słyszeć ich uszy. To jest oczywiste łamanie Bożych reguł, które zapewnia zwodzicielowi duchową różnorodność w zborze, która jest niezbędna w procesie ciągłej zmiany, który z kolei jest motorem napędowym filozofii Petera Druckera. 

 

Proces ciągłej zmiany jest podstawą wprowadzania nowego porządku świata, zarówno w biznesie, edukacji, jak i w kościołach, ponieważ nowy porządek świata zakłada wyeliminowanie biblijnego fundamentalizmu i doprowadzenie chrześcijan do skrajnie liberalnych przekonań, w których wszystko jest względne i nic nie jest pewne, ani wieczne. Polega to na odwracaniu ludzi od biblijnego systemu wierzeń i wpajaniu przekonania, że Boża miłość polega na kompromisie i tolerancji.

 

Według Petera Druckera, najważniejsza jest różnorodność etniczna i duchowa (2Kor 6:14-18), która zmusza wierzących do kompromisu. Filozofia Druckera jest tak zaprojektowana w kwestii relacji międzyludzkich, że oducza ludzi bojaźni Bożej, a uczy lojalności wobec liderów. Zakłada też, że należy akceptować wszelkie przekonania i doktryny, co samoistnie wyklucza prawdy biblijne i etykę chrześcijańską, która nakazuje obnażać źródła grzechu i usuwać. Z tego powodu wielu ludzi oddanych Bogu jest dzisiaj zmuszanych do opuszczenia swoich zborów, ponieważ nie zgadzają się na zmianę doktryn, na rzecz wizji pastora, świeckiego racjonalizmu i niebiblijnie pojętej jedności.

 

Te metody były już wielokrotnie testowane w socjotechnicznych laboratoriach Stalina, Hitlera i Mao, a dzisiaj są stosowane na całym świecie, jako Systemy Zarządzania Jakością. To są zaplanowane procesy, które nadzorują wyszkoleni liderzy, których celem jest ujednolicanie myślenia chrześcijan aby podporządkować ich interesom globalnych korporacji, poprzez tak zwany Dialog Heglowski, który został wymyślony przez niemieckiego filozofa Wilhelma Hegla, a opiera się na zasadzie: 

 

TEZA - ANTYTEZA = SYNTEZA

 

W tym procesie istotny jest napływ do kościoła ludzi niewierzących. Wtedy grupę ludzi wierzących (teza) zgromadza się na debatach z osobami niewierzącymi (antyteza), które prowadzi wyszkolony lider, którego rolą jest doprowadzenie uczestników do kompromisu (synteza), który zostaje uznany za ich wspólne stanowisko (debaty w TV). Na kolejnym spotkaniu poprzednia synteza będzie tezą i w ten sposób prawda jest coraz bardziej rozwadniana. Bóg każe uczyć Słowa Bożego, a nie debatować nad Słowem Bożym, aby wypracowywać wspólne stanowiska, bo wtedy ludzie nie poznają prawdy, tylko rozwadniają Słowo Boże. Efektem takich debat jest tak zwane przesunięcie paradygmatu czyli zmiana interpretacji Pism, postrzegania Boga i celu zbawienia, która prowadzi do wiary w innego boga i świeckiego stylu życia.

 

Jeden z prekursorów globalizmu Aldous Huxley pisał już wiele lat temu:

„W przyszłych, bardziej skutecznych dyktaturach będzie prawdopodobnie mniej przemocy niż w czasach Hitlera i Stalina, gdyż poddani dyktatora przyszłości będą zniewalani bezboleśnie przez oddziały doskonale wyszkolonych liderów i inżynierów społecznych (…) postawy uczestników nie wynikają z poznania ani rozsądku, tylko z odczuć i niepohamowanych pragnień. To właśnie w odczuciach i niepohamowanych pragnieniach tkwi korzeń każdej decyzji. Aby osiągnąć sukces w programowaniu ludzi, trzeba nauczyć się manipulować ludzkimi emocjami. Ktokolwiek chce kontrolować tłum, musi poznać klucz otwierający jego serce. To poprzez manipulację ukrytymi siłami, mistrzowie reklamy powodują, że ludzie kupują tą, a nie inną pastę do zębów, dany rodzaj papierosów lub konkretnego kandydata politycznego. Hitler już wiele lat temu wiedział, że skuteczna propaganda musi być skoncentrowana na kilku podstawowych potrzebach, a następnie wyrażona w kilku stereotypowych hasłach, które należy nieustannie powtarzać, aby dana ideologia zapisała się w pamięci tłumu”. (Nowy wspaniały świat)

 

Obecnym mentorem Ricka Warrena jest profesjonalna agencja marketingowa CMS z Kaliforni. Na stronie internetowej tej agencji widnieje taki oto wpis:

 

CMS widzi swoją misję jako pomoc klientom w rozwijaniu ich firm. Czynimy to pracując z każdym klientem indywidualnie, określając możliwości i rozwijając innowacyjne, kreatywne i przynoszące zyski usługi, które pomagają w prowadzeniu programu efektywnego marketingu, sprzedaży i komunikacji. Jesteśmy najlepsi wtedy, gdy klient pozwala nam działać w ramach partnerstwa. CMS jest firmą założoną przez zespół utalentowanych osób, które dzięki swojemu poświęceniu i doświadczeniu zasłużyły sobie na solidną reputację za skuteczność w tworzeniu rezultatów. U źródeł sukcesu firmy CMS leżą ankiety, sondaże i ich analiza, co charakteryzuje wszystkie współczesne systemy zarządzania, a do grona klientów CMS należą takie światowe giganty jak Quaker czy Isuzu Motors. Zbieranie, organizacja i zarządzanie danymi są istotne dla zrozumienia rozwoju i planowania każdej skutecznej promocji. Dlatego właśnie wprowadziliśmy nasz Inteligentny System Pozyskiwania (CMS).

 

Odrodzony chrześcijanin nie zawdzięcza rezultaów swojego powołania metodom marketingowym, tylko Bogu, ponieważ ludzkie metody zawsze kolidują z metodami i celami Bożymi (Prz 3:5-7), a „mądrość tego świata jest dla Boga głupotą” (1Kor 3:19-20). Z własnych doświadczeń wiem, że Bóg zawsze zaczyna wdrażanie swojego planu od burzenia naszych planów; „Albowiem moje myśli, to nie wasze myśli, a wasze drogi, to nie moje drogi, mówi JHWH, i jak niebiosa są wyżej niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli są wznioślejsze niż wasze myśli” (Iz 55:8-9).

 

Jesienią 2003 roku, podczas konferencji na Uniwersytecie Wolności, ponad 13000 osób słuchało, jak Warren objaśniał metodę przyciągania tłumów na koncerty uwielbienia. Warren podał wtedy kilka zasad przyrostu liczebnego jego zboru, mówiąc:

„W przyszłości jedną z najważniejszych rzeczy będzie przyciąganie ludzi za pomocą muzyki (...) stosując odpowiednią muzykę można wprawić w ekstazę więcej ludzi, niż za pomocą czegokolwiek innego. Zachęcajcie członków kościoła, aby zmieniali teksty i aranżacje śpiewanych u was pieśni. Nowe piosenki powinny mówić, że Bóg czyni coś nowego i niezwykłego”.

Jeżeli ktoś w taki sposób usprawiedliwia własne pragnienia, czyniąc z tego miarę sukcesu, to wypacza biblijny obraz Bożego charakteru i Bożej woli, a jeśli do tego twierdzi, że jego cel jest Bożym celem, to nie upodabnia się do Chrystusa, tylko Chrystusa zmienia na swoje podobieństwo.

„Myślałeś, że jestem podobny do ciebie (...) Karcę cię i stawiam to przed oczy twoje...” (Ps 50:21).

 

W styczniu 1998, podczas seminarium Kościoła Świadomego Celu, Warren ponownie zapewniał, że Bóg akceptuje jego strategie oparte na ludzkich pragnieniach, zamiast na Słowie Bożym, mówiąc:

„Jesteśmy bardzo współcześni i nie zamierzamy się z tego nikomu tłumaczyć. Rozdałem wszystkim na nabożeństwie arkusze i powiedziałem, żeby wpisali tam nazwy stacji radiowych których słuchają. Poprosiłem o to, żeby się dowiedzieć jakiej słuchają muzyki. Gdy otrzymałem odpowiedzi, to nie znalazłem tam ani jednej osoby, która by napisała, że słucha muzyki organowej. Dlatego podjęliśmy decyzję, że od teraz będziemy kościołem w którym brzmi nowoczesna muzyka. Po tym jak przestaliśmy zadowalać wszystkich, w naszym zborze wzrosła liczebność. Jesteśmy naprawdę bardzo głośni podczas nabożeństw i zapewniam was, że nie zamierzamy niczego ściszać. Pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków nie chce słuchać muzyki, tylko chce ją odczuwać”.

Czy Bóg rzeczywiście kocha kulturową różnorodność? Czy jest zadowolony, gdy widzi jak jego dzieci karmią swoje pożądliwości i dążą do ciągłego stymulowania emocji? Gdy Izrael znudził się Słowem Bożym i zaczął przyjmować pogańską różnorodność oraz ich duchowe doznania, to Bóg ich surowo karcił. Ale dzisiaj jest już regułą, że gdy cieleśni starsi głoszący powierzchowne kazania przestają zaspokajać duchowe potrzeby zboru, to chętnie wprowadzają świecką muzykę, aby grać ludziom na emocjach i zadowalać ciało. A wiemy, że „wszelki zamysł ciała jest wrogi zamysłom Ducha Bożego, bo zamysł ciała prowadzi do śmierci, a zamysł Ducha do życia wiecznego i pokoju z Bogiem. Dlatego ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą” (Rz 8:6-8).

 

POSZERZANIE WĄSKIEJ DROGI

 

Rick Warren zachęca czytelników książki Życie świadome celu do cichego wyszeptania modlitwy: „Jezu, wierzę w Ciebie i przyjmuję Cię” (1, str. 58), która ma niby zmienić naszą wieczność. W takiej modlitwie nie ma niczego złego, ale zapewniam cię, że taka modlitwa nie otwiera bram do Królestwa Bożego i nie zmienia wieczności każdego, kto się nią pomodli. Ale założenia Ricka Warrena, które towarzyszą tej modlitwie, mogą prowadzić do poważnych problemów, ponieważ wielu ludzi będzie ją wypowiadać bezwiednie, nie rozumiejąc świętej natury Boga i nie wiedząc czym jest moc grzechu. W obecnych czasach płytkiej wiary i biblijnego analfabetyzmu, każdy może uważać się za dziecko Boże i każdy może wierzyć, że jest adresatem Bożych obietnic, bez nowego narodzenia i duchowej przemiany. Gdy ludzie tolerują zło i uczą się iść owczym pędem, to prawdziwe opamiętanie jest rzadkością, a wiara staje się zestawem religijnych frazesów i powierzchownych przekonań.

 

Wielu nieodrodzonych ludzi wierzy, że wypowiedzenie takiej modlitwy jest wystarczające, aby stać się chrześcijaninem. I Rick Warren się z tym zgadza, ponieważ pisze:

„Jeśli myślałeś tak, jak się modliłeś, to moje gratulacje! Witaj w Bożej rodzinie! Teraz jesteś gotów odkryć Boży cel dla Twojego życia i zacząć dla niego żyć” (1, str. 59).


Osoby słuchające jego wideo-nauczań pt: 40 Dni Świadomych Celu, są prowadzone w nieco dłuższej modlitwie i słyszą jak Rick Warren wypowiada następujące słowa:

„Czy masz osobistą więź z Jezusem Chrystusem? Jeśli nie jesteś tego pewien, to będę miał przywilej poprowadzenia Cię w modlitwie, która rozwiąże tę kwestię. Pochylmy głowy. Będę się modlił, a Ty możesz powtarzać za mną po cichu w swoich myślach: Kochany Boże, chcę poznać Twój cel w moim życiu. Nie chcę tracić mojego życia na złe rzeczy. Dzisiaj chcę zrobić pierwszy krok do wieczności przez poznanie Ciebie. Nie rozumiem tego wszystkiego, lecz na podstawie tego co wiem, chcę otworzyć moje życie dla Ciebie. Proszę Cię, wkrocz w moje życie i stań się dla mnie realny. Użyj tego cyklu nauczań, abym mógł się dowiedzieć, po co mnie stworzyłeś. Dziękuję Ci. Amen. Jeśli modliłeś się w ten sposób po raz pierwszy, gratuluję Ci. Właśnie stałeś się członkiem Bożej rodziny.”


Czy to jest odpowiedź na Ewangelię? Gdzie jest opamiętanie i konieczność uznania swoich grzechów i wzięcia własnego krzyża? Biblia mówi, że wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego (Rz 10:17). W tej pierwszej lekcji nie został przeczytany ani jeden fragment Ewangelii. Osoby biorące udział w tych zajęciach nie mają pojęcia o Biblii i wypowiadają tę modlitwę bez jakiejkolwiek wiedzy na temat krzyża, zbawiciela i stosunku Boga do grzechu. To nie jest nauczanie o zbawieniu od grzechu, tylko o zbawieniu od życia bez celu. To nie jest lekcja o Jezusie Chrystusie, tylko o konsekwencjach życia bez celu; że bez celu, życie jest chaotyczne, męczące i niespełnione.

 

Rick Warren w kółko powtarza te same pozytywne obietnice, których nie da się znaleźć w Biblii, które mówią, że świadomość celu sprawi, że twoje życie będzie prostsze, zmotywowane i właściwie przygotowane do wieczności, i każdy kto odmówi tą modlitwę zostanie radośnie przywitany jako nowy członek Bożej rodziny. To jest tania ewangelia, która mówi tylko o miłości i wysokiej wartość beneficjenta w oczach Boga, minimalizując naukę apostolską i całkowicie pomijając Bożą sprawiedliwość. Pominięto w niej najistotniejsze prawdy biblijne, będące warunkiem nowego narodzenia. To jest wizja kościoła nowej ery, ukazująca zjednoczony świat, która wciąga całe zbory w sidła wyszkolonych leaderów psychologii zarządzania.

 

Peter Drucker opisując ten proces w sprawozdaniu pt: Sieć przywództwa napisał:

„Zaistniała niezbędna masa krytyczna ludzi i kościołów, która już zaczęła działać. (...) Mimo, iż wciąż istnieje wiele niezdrowych kościołów, które nie pasują do nowego globalnego wzorca, to dokonała się już pewna znacząca zmiana podstawowych założeń, postaw i mentalności' (...) jeśli chodzi o całość, to jesteśmy w trakcie (...).”


Poza tym, Rick Warren próbuje tworzyć nową definicję grzechu. Przed wypowiedzeniem swojej modlitwy o zbawienie, napisał:

„U podstaw wszelkiego grzechu leży nie oddawanie chwały Bogu i kochanie czegokolwiek bardziej niż Boga. Niezgoda na oddawanie Bogu chwały jest buntem wynikającym z pychy i grzechem, który przyczynił się do upadku szatana oraz nas samych. Wszyscy w różny sposób żyliśmy dla własnej chwały, a nie dla Bożej chwały, Biblia mówi: Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (1, str. 54)


To jest prawda, lecz sam grzech, który dotyczy całej ludzkości, nie spowoduje w niewierzącym sercu poczucia winy, ani potrzeby brania krzyża. W przeciwieństwie do poprzednich pokoleń, dzisiaj tylko nieliczni kierują się nauką apostolską. Wielu odrzuca pojęcie grzechu jako przejaw staroświeckiego legalizmu i przymyka oczy na jego niszczącą moc lub zamienia to pojęcie na wygodne półprawdy. Jezus pokazał nam, jaka postawa Mu się podoba, podczas wieczerzy w domu faryzeusza Szymona, który jako ówczesny pastor miał niezwykle wysokie poczucie własnej wartości. Pan Jezus wyjaśnił mu, jak wygląda prawdziwe opamiętanie ze szczerego serca:

„Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a ty nie dałeś mi wody, abym obmył moje stopy, a ona skropiła swoimi łzami moje nogi i wytarła je swoimi włosami. Ty mnie nie pocałowałeś, a ona nie przestała całować moich nóg odkąd tu wszedłem. Mojej głowy nie namaściłeś oliwą, a ona namaściła olejkiem moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało odpuszczono, ten mało miłuje” (Łk 7:37-47).

Ta kobieta znała Boże prawo, które Biblia nazywa naszym „przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary" (Gal 3:25). To bezkompromisowe prawo cały czas pokazywało jej winę i spowodowało, że całym sercem doceniła Boże ułaskawienie, które uznała za największy skarb. W przeciwieństwie do tych, którzy ignorują własne grzechy i Boże standardy, ta kobieta była pełna wdzięczności wobec Tego, który odpuścił jej grzechy i uwolnił od grzesznej natury, oraz ciążącego na niej wyroku prawa. Bóg przygotował jej serce, aby pokornie oddała całe swoje życie, umysł i duszę swojemu Panu, który wskazał ją jako przykład do naśladowania dla innych. Jej odpowiedź na Boże miłosierdzie ilustruje czwarta gleba w przypowieści o siewcy (Mt 13:20-23):

 

1. Ziarno padające na drogę obrazuje tych, którzy słuchają o Królestwie Bożym, ale tego nie rozumieją, wtedy przychodzi szatan i wyrywa z ich serca to, co zostało zasiane.

 

2. Ziarno padające między skały obrazuje tego, który słucha Słowa Bożego i z radością je przyjmuje, ale jest chwiejny i nie ma w sobie korzenia, i gdy przychodzi ucisk lub prześladowanie z powodu Słowa Bożego, to szybko rezygnuje.

 

3. Ziarno padające pomiędzy ciernie obrazuje tego, który słucha Słowa Bożego, ale jego miłość do tego świata i pragnienie bogactwa zadusza w nim Słowa Boga i nie wydaje owocu.

 

4. Ziarno padające na dobrą glebę obrazuje tego, który słucha Słowa Bożego i chce je zrozumieć. Taki zawsze wydaje owoce, jeden stokrotne, inny sześćdziesięciokrotne, a inny trzydziestokrotne.

 

Słowa Boże słyszą wszyscy ludzie, ale tylko dwa rodzaje ludzi je przyjmują. Może się wydawać, że do Królestwa wejdzie drugi i czwarty rodzaj ludzi, ale to nie jest prawdą, bo wiernymi zdobywcami wieńca żywota są tylko ludzie z czwartej grupy, którzy korzystają z Bożej łaski i wydają obfite owoce. Tylko czwarta grupa ludzi wykazuje pochodzącą od Boga siłę niezbędną do wytrwania w wierze, która staje się udziałem tylko tych, którzy prawdziwie narodzili się na nowo „nie z krwi ani z ciała, ani z woli mężczyzny, tylko z Boga” (Jan 1:13). Tacy muszą się zmagać z pokusami, cierpieniem, prześladowaniami i wszystkim, co spotyka każdego, kto został powołany do udziału w cierpieniach Chrystusa. Takie osoby mogą wielokrotnie upadać, zawodzić, rozpaczać i pokutować, ale zawsze będą wracać do Tego, który dokonał przemiany ich serc. A inni opuszczają wąską drogę, gdy tylko ich życie staje się zbyt uciążliwe lub świat bardziej kuszący, i nie dlatego, że Bóg ich odrzucił, ale dlatego, że nie zmienili swojego myślenia.

 

A Rick Warren próbuje minimalizować Boże ostrzeżenia i reinterpretować Boże obietnice. Na poparcie swoich zapewnień, że wszyscy, którzy odmówią jego modlitwę, automatycznie doznają przemiany mocą Ducha Świętego, cytuje fragment parafrazy The Message, która mówi: „Wszyscy, którzy powierzą się Bożemu Synowi jako swojemu zbawicielowi, otrzymają życie pełne i wieczne” i całkowicie pomija drugą część tego wersetu z Ewangelii Jana 3:36, który mówi:

Biblia Warszawska: „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim”.

Biblia Toruńska: „Wierzący w Syna ma życie wieczne; a kto jest nieposłuszny Synowi, nie zobaczy życia, lecz gniew Boży pozostaje na nim”.

Parafraza The Message: „Wszyscy, którzy powierzą się Synowi Boga jako swojemu zbawicielowi, otrzymają życie pełne i wieczne!”.

Określenie: „otrzymają życie pełne i wieczne” w czasie teraźniejszym, oznacza wszystko, co można sobie tylko wymarzyć. A gdy porównasz tą parafrazę z jakimkolwiek innym przekładem Jana 3:36, to odkryjesz, że autor parafrazy The Message dodał do oryginalnego tekstu kuszącą frazę pomimo Bożego zakazu dodawania lub ujmowania czegokolwiek z Jego Słów. Ta oszukańcza półprawda zasłania fakt, że chodzenie z Jezusem oznacza uczestnictwo w Jego cierpieniach. Najwierniejsi słudzy Boga zawsze musieli mierzyć się z ubóstwem, trudami i torturami wykraczającymi poza pojęcie ludzi zachodu, a jednak przetrwali to wszystko i radośnie służyli swojemu Panu.

 

Następny (8) rozdział swojej książki, Rick Warren rozpoczyna zapewnieniem, że każdy, kto odmówi jego modlitwę jest błogosławiony:

„W momencie, gdy pojawiłeś się na tym świecie, Bóg był niewidzialnym świadkiem twoich narodzin i uśmiechał się z radości (...). Jesteś Bożym dzieckiem i sprawiasz Mu większą radość niż wszystko, co dotychczas stworzył.” (1, str. 63).

 

Ta pozytywna dobra nowina wychodzi naprzeciw tym, którzy pragną poczucia przynależności, bo dzisiaj ludzie chętniej wierzą w tolerancyjnego i nie osądzającego Boga, który pasuje do ich liberalnego myślenia. Ale Bóg nie obiecał, że będzie poprawiał ludziom samopoczucie lub czynił życie wygodniejszym. Bóg obiecał, że da nam wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności, a to nie ma nic wspólnego pragnieniami dzisiejszego społeczeństwa. Droga którą wyznacza Jezus może być twarda i kręta oraz pełna wyzwań. Bóg mówi, że będzie używał naszych słabości, a nie naszych zdolności, aby nikt z nas nie musiał angażować konsultantów, ani nie musiał robić badań, które zmierzą jego zasoby w celu odkrycia Bożego celu dla jego życia lub darów duchowych (1, str. 57).

 

Nasz Pan prowadzi nas własną drogą, która bywa wąska i kręta, i całkowicie rozmija się z planami i celami ludzi tego świata. Dlatego ci, którzy nie pozwalają się krzyżować wraz z Chrystusem, nie są pełni Ducha Świętego i nie słyszą głosu Pasterza, ani nie rozumieją Pism. To jest jedna z przyczyn tego, dlaczego dzisiejsza duchowa różnorodność, odwołująca się do nie przemienionych umysłów, wymaga uproszczonych Biblii ze sparafrazowanym tekstem.

 

ROZWADNIANIE SŁOWA BOŻEGO

 

Nikt nie jest w stanie zrozumieć Bożej prawdy, dopóki nie objawi mu jej Duch Święty (1Kor 2:9-16). Dlatego nieodrodzeni chrześcijanie, którzy kochają ten świat, zawsze szukają takiego zboru, który mówi jak świat, aby czuli się jak w domu. Nie dziwi więc fakt, że Rick Warren nigdy nie przytacza tekstów biblijnych, a prawie sto razy cytuje parafrazę The Message, w której większość wersetów uproszczono, wypaczając zarówno Słowa Boga, jak i znaczenie Pisma. Czytając te wersety można odnieść wrażenie, że parafraza The Message została napisana specjalnie na potrzeby Warrena, gdyż idealnie współgra z głoszonymi przez niego herezjami.

 

Według Ricka Warrena i parafrazy The Message, to nie Słowo Boże mówi, co masz robić, a czego nie masz robić, tylko cel definiuje co masz robić i cel staje się normą według której należy oceniać, jakie działania są słuszne, a jakie błędne.

„Znajomość celu ułatwia życie, gdyż definiuje, co masz robić i czego nie masz robić. Twój cel staje się normą określającą, które działania są istotne, a które nieistotne. Czy zadajesz sobie pytanie: Czy to działanie pomoże mi osiągnąć któryś z celów, jakie Bóg ma dla mojego życia? (…) Bez wyraźnie określonego celu nie masz podstawy, na której mógłbyś opierać swoje decyzje i wykorzystywać swoje możliwości” (1, str 31).

 

Bóg Biblii wzywa nas wielokrotnie, abyśmy ufali tylko Jemu i stale byli skupieni na Nim, bo to On obdarza pokojem tych, których umysły niewzruszenie patrzą na Niego i którzy cały czas trwają w Krzewie winnym, i nie pozwalają, aby cokolwiek odwracało ich uwagę. Bóg obiecuje swój doskonały pokój (szalom) tym, „których umysły są stałe”, a nie tym, którzy realizują ambitne cele. Jedynym celem na którym ma się koncentrować nasze życie, jest podążanie za Chrystusem. Słowo Boże mówi, że mamy dawać się prowadzić Duchowi Świętemu, a nie sami wyznaczać sobie cele.

 

Rick Warren w swojej książce zachęca do uczenia się wersetów na pamięć, wskazując na przerobione wersety z parafrazy The Message. A na stronie 325 wyjaśnia, dlaczego:

„Często dochodzi do tego, że znane nam brzmienie biblijnych wersetów nie ma już na nas wpływu. To nie wynika z tego, że tłumaczenie jest kiepskie, ale z tego, że znamy już te wersety! Wydaje nam się, że wiemy co dany werset mówi, bo wiele razy go czytaliśmy lub słyszeliśmy. Napotykając dany werset w jakiejś książce, czytamy go pobieżnie i w ten sposób umyka nam jego pełne znaczenie. Dlatego celowo używam parafraz, aby pomóc ci odbierać Boże prawdy w nowy, świeży sposób (...) Ponadto, ze względu na fakt, że w Bibliach powstałych przed 1560 rokiem nie istniał podział na rozdziały i wersety, nie zawsze cytuję cały werset, bo koncentruję się na jego najważniejszym fragmencie. Wzoruję się w tym na Jezusie i na tym, jak On i apostołowie powoływali się na Stary Testament. Aby wyrazić sens jakiegoś wersetu, często cytowali z niego tylko jedno lub więcej zdań” (1, str. 326)

 

Każdy, kto naprawdę narodził się na nowo, zachowuje Słowo Boże w takiej formie, w jakiej zostało napisane i im bardziej je zna, tym bardziej jest dla niego cenne. Bóg dał nam swoje Słowo, abyśmy czerpali z niego pociechę, siłę i radość. Jezus, jako Żywe Słowo, miał prawo formułować zdania w taki sposób, jaki chciał. Ale my nie jesteśmy bogami, dlatego Bóg nas wielokrotnie ostrzega, abyśmy niczego nie dodawali do Jego Słów, ani niczego nie ujmowali.

„Ilekroć pojawiały się twoje słowa, pochłaniałem je, Twoje słowo było mi rozkoszą i radością mojego serca, gdyż Twoim imieniem jestem nazwany, Panie Boże Zastępów” (Jer 15:16). „Każde słowo Pana jest prawdziwe. On jest tarczą dla tych, którzy mu ufają. Nie dodawaj nic do jego słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę” (Prz 30:5-6). „Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, temu Bóg dołoży plag opisanych w tej księdze, a jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej proroczej księgi, to Bóg ujmie jego dział w drzewie życia i świętym mieście opisanych w tej księdze” (Obj 22:18-19).

 
Poniżej zamieszczam kilka przykładów, jak parafraza The Message zmienia znaczenie i konteksty Słów Boga. Pomimo, iż pierwsze dwa wersety nie zostały wymienione w książce Życie Świadome Celu, to pomogą ci dostrzec różnicę, jak ingerencja człowieka może wypaczyć prawdę.

 

Ewangelia Mateusza 6:9

BT „Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje!”

BW „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, Święć się imię twoje”

The Message „Ojcze nasz w niebie, objaw kim jesteś”

 
Ewangelia Jana 14:28

BT „Ojciec większy jest ode Mnie”

BW „Ojciec większy jest niż Ja”

The Message „Ojciec jest celem mojego życia”

 
Księga Objawienia 4:11

BT „Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę, cześć i moc”

BW „Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, przyjąć chwałę i cześć, i moc”

The Message „Godny jesteś o Panie! Tak nasz Boże! Weź chwałę, cześć i moc”

 
List do Rzymian 8:6

BT „Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha do życia i pokoju”

BW „Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha, to życie i pokój”

The Message „Zapatrzenie w siebie prowadzi w ślepy zaułek, a skupienie uwagi na Bogu wiedzie na
rozległą przestrzeń i zapewnia wolność”

 

Zwróć uwagę na ostatni fragment, gdyż zamysł ciała nie jest tym samym, co zapatrzenie w siebie. Cielesność, to droga samozadowolenia, którą podąża każdy duchowy ślepiec i która prowadzi do śmierci (Rz 8:6-7). Cielesny człowiek może być chrześcijaninem, ale jego umysł nie będzie w stanie pojąć żadnych duchowych prawd, ani tego, jaka jest wola Boga dla jego życia. Uproszczona Biblia nic tutaj nie pomoże, bo Bóg nie oczekuje, abyś rozumiał Jego Słowo w oderwaniu od Jego Ducha i Jego woli (Mt 13:13; Łk 8:10; Jer 5:21; Dz 26:18). Zamysł ducha pojawia się w ludzkim sercu dopiero wtedy, gdy człowiek zaczyna rozumieć Pismo. Jeśli Bóg pozwolił, aby Duch Święty objawił ci prawdę, wtedy też przekonuje, abyś ją czynił. To dzięki Niemu otrzymujemy siłę, aby nie ulegać egoistycznym pragnieniom ciała i podążać wąską drogą, która zbliża do Chrystusa. Jeżeli fundamentem twojej wiary jest wyłącznie ponadczasowe Słowo Boże, to słusznie robisz idąc za Jego przesłaniem, bo tylko ono pozwala trwać w zdrowej nauce. Słowo Boże objawia naturę Boga, ale i człowieka; zarówno tego, który żyje w Chrystusie, jak i tego, który żyje bez Chrystusa. Zawiera też wskazówki dla naszego życia oraz Boże obietnice, dlatego jest fundamentem wiary i jedyną normą wszelkiego postępowania.

 

Warren określa swój cel bardzo jasno. Jest nim kolektywna zmiana myślenia, która będzie każdemu wyznaczać miejsce w grupie i utrzymywać w gotowości na nadchodzące zmiany, aby potrafił w odmienny sposób postrzegać rzeczywistość. Ma być skupiony na wyznaczonym celu i wizji lidera, która zazwyczaj zawiera jakąś iluzoryczną obietnicę lub daje nadzieję na zaspokojenie własnych pragnień/marzeń. Mówiąc obrazowo, jest to marchewka na kiju, która nieustannie motywuje osła do podążania przed siebie i łapania tego, co wydaje się być w zasięgu pyska. Tak działają liderzy ciągłych zmian, aby każdy członek grupy tak długo koncentrował się na marchewce, aż zaakceptuje nowy światopogląd i zacznie bezkrytycznie postrzegać nową rzeczywistość. W dzisiejszym świecie jest to jedna z wielu szeroko używanych metod psychomanipulacji, polegająca na sprzedawaniu ludziom ich marzeń, o nazwie NLP (Neuro Linguistic Programming)

 

Biblia uczy, że żaden cel nie może nam przysłonić Jezusa, ani nauki apostolskiej, na których mamy opierać każdą motywację i każdą decyzję. Naszym jedynym fundamentem i przewodnikiem ma być nauka apostolska i życie Jezusa Chrystusa, które jest naszym jedynym światłem, bez względu na to, dokąd prowadzi Jego niewidzialna ścieżka i jaki jest Jego plan dla naszego życia.

 

TECHNOLOGIE UWIELBIENIA

 
„Wybór stylu muzyki, jaką zastosujecie na nabożeństwach będzie jedną z najistotniejszych decyzji w waszym kościele (…) Muzykę musicie dostosować do takich ludzi, do jakich chcecie dotrzeć. (...) Muzyka jaką gracie, ustawia wasz kościół w lokalnej społeczności i definiuje, kim jesteście. Muzyka decyduje jakiego rodzaju ludzi przyciągniecie, jakich zatrzymacie, a jakich stracicie”. (…) „Muzyka jest integralną częścią naszego życia. Przy muzyce jemy, prowadzimy samochód, przy muzyce robimy zakupy i odpoczywamy, a niektórzy nawet tańczą! Amerykańskim sportem narodowym wcale nie jest baseball. Jest nim muzyka i dzielenie się opiniami na jej temat. (...) Czytając w Psalmach o biblijnym uwielbieniu widzę, że ci ludzie używali bębnów, cymbałów, trąb oraz instrumentów strunowych. W mojej ocenie, to brzmi jak współczesna muzyka! (…) Saddleback jest zborem, w którym brzmi współczesna muzyka i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Prasa pisze o nas, że jesteśmy Owce rock’n’roll ‘owce, bo stosujemy taką muzykę, jakiej większość ludzi słucha codziennie w radiu”. (Rick Warren - „Wybór muzyki uwielbienia”)

Chociaż w dzisiejszym świecie nieustannie wzrasta ilość opcji wyboru w zakresie religii, rozrywki, literatury i muzyki, to globalne korporacje cały czas działają według tej samej strategii, która polega na kontrolowaniu i manipulowaniu odczuwanymi pragnieniami społeczeństwa. A to wymaga przeprowadzania ciągłych ankiet, sondaży i obliczeń, które ujawniają nie tylko pragnienia i słabe strony danej grupy społecznej, ale wyzwalają też cielesne pożądliwości, dzięki którym korporacje mogą dowolnie manipulować ludźmi. Dlatego szefowie takich instytucji jak szkoły, koncerny i kościoły zmieniają zasady działania, aby wejść na drogę świata korporacji. Wtedy nie ma znaczenia jak nazwą swój system: System Zarządzania Jakością, System Efektywnej Edukacji czy Kościół Świadomy Celu, bo każdy system stosuje ten sam schemat, obliczony na osiągnięcie widocznych efektów. Dlatego każdy sługa korporacji nieustannie wzywa członków swojego zboru do tworzenia zespołów, dialogu i nieustannej edukacji, i cały czas kontroluje czy ich myślenie ulega zmianie.

 

Dyrekcja agencji marketingowej CMS, będącej mentorem Warrena w dziedzinie zarządzania uważa, że zbieranie danych jest kluczowe dla zrozumienia, planowania i wdrażania każdego skutecznego działania. Dlatego Rick Warren najpierw robił sondaż w swojej okolicy, aby ustalić najpopularniejszy gatunek muzyki wśród tamtejszych mieszkańców, a ludzie zaczęli tam przychodzić dopiero wtedy, gdy zaoferował im ich ulubioną muzykę. Ten pozorny sukces nie dowodzi, że to Bóg zainspirował ten plan, bo ci ludzie przychodzą tam w innym celu, niż ten, który założył Bóg. Gdzie więc jego zdaniem przebiega granica oddzielająca Kościół od świata? To pokazuje bardzo wyraźnie, że wiodącą siłą w kościele Ricka Warrena nie jest Duch Święty, tylko muzyka.

 

W 1 Liście Tesaloniczan 2:4, w Liście do Galatów 1:10 i w Liście Jakuba 4:4 Bóg ostrzega, abyśmy nigdy nie próbowali przypodobać się ludziom ze świata, bo Bóg nie akceptuje przyjaźni ze światem

„Cudzołożnicy i cudzołożnice! Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Kto chce być przyjacielem świata, ten staje się wrogiem Boga” (Jk 4:4)

Rick Warren wskazuje też, jak ważne jest uwielbienie mówiąc:

„Uwielbienie musi opierać się na prawdzie zawartej w Bożym Słowie, a nie na naszych opiniach na temat Boga” (1, str. 101).

To jest prawda. Ale równolegle podaje w swojej książce wiele opinii i ilustracji słownych, które przeczą tej prawdzie, włączając w to kłamstwa odnośnie tego, co Bóg miłuje i czego pragnie. A dalej pisze, że nie istnieje żadna uniwersalna formuła wielbienia Boga i przyjaźni z Bogiem, bo Bóg chce, aby każdy z nas pozostał sobą, ale potem uzasadnia to wypaczonym cytatem z parafrazy The Message, który mówi:

„Tego właśnie typu ludzi poszukuje Ojciec, którzy będąc przed Nim sobą, w prostocie i szczerości Go wielbią”.

Porównaj treść tego wersetu (Jana 4:23), z rzeczywistymi przekładami.

Biblia Toruńska:  „Ale przyjdzie godzina, i teraz już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą cześć oddawać Ojcu w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec szuka takich, którzy tak Go czczą”

Biblia Warszawska:  „Lecz nadchodzi godzina, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali”

 

Bóg wymaga od swojego ludu absolutnej uczciwości. Słowo „prawda” oznacza tutaj coś więcej niż tylko bycie sobą. Rick Warren prawdopodobnie o tym wie, bo dalej podaje kilka kwiecistych opisów, które mają nam przypomnieć, że wielbienie Boga, to styl życia. Ale problem polega na tym, że opisy Warrena nie są oparte na Biblii, lecz na jego własnych założeniach, bo biblijne oddawanie Bogu czci nie polega na graniu i śpiewaniu Bogu piosenek, tylko na pokornym pełnieniu Jego woli w ogółach i w szczegółach. A to nie ma nic wspólnego z muzyką, nagłośnieniem ani występami estradowymi.

 

Rick Warren twierdzi, że:

„Bóg jest rozmiłowany w każdym rodzaju dobrej muzyki, bo On ją wymyślił - zarówno tę szybką, jak i wolną, głośną i łagodną, oraz tradycyjną i nowoczesną. Być może nie każda z nich podoba się tobie, ale Bóg lubi każdą muzykę” (1, str. 65).

To prawda, że wszystkie zakątki świata zostały stworzone przez Boga, lecz On nie pozwala nam używać wszystkich zasobów świata, bo wtedy można sprofanować Jego imię, słuchając muzyki tego świata, która jest inspirowana przez szatana, która zachęca do grzechu i czci szatana. Dzieci Boże są zobowiązane do trzymania Bożych standardów i tego, co Bóg objawił w Piśmie. Co więc ma na myśli Rick Warren, gdy mówi, że Bóg lubi różnorodność/odmienność i każdy rodzaj muzyki? Przecież Jezus nie oddał życia za heavy metal, rock’n’rolla ani za kulturową różnorodność.

 

Czasami wydaje się, że Rick Warren się z tym zgadza, gdy mówi:

„Muszę zdecydować, czy będę cenił to, co ceni Bóg. Właśnie tak robią przyjaciele - dbając o to, co jest ważne dla drugiej osoby. Im bardziej stajesz się przyjacielem Boga, tym bardziej dbasz o to, na czym Jemu zależy, rozpaczać nad tym, nad czym On rozpacza i cieszysz się z tego, co Jemu sprawia przyjemność”.

Ale zaraz po tym podsumowaniu stwierdza, „że najlepszym tego przykładem jest Paweł, którego celem był Boży cel i którego pasją była Boża pasja” i na poparcie swojego twierdzenia przytacza 2 List do Koryntian 11:2-3 z parafrazy The Message, w którym brakuje najważniejszego fragmentu, mówiącego, że Bóg jest Bogiem zazdrosnym. A Jego święta zazdrość została wyrażona przez Pawła w trosce o świętość i zdrowe nauczanie Kościoła.

 

Aby pokazać kontekst całościowy, przytaczam również następny werset: (2Kor 11:2-3)

Przekład UBG  „Jestem bowiem zazdrosny o was Bożą zazdrością; zaślubiłem was bowiem jednemu mężowi, aby przedstawić was Chrystusowi jako czystą dziewicę”

Biblia Toruńska  „Albowiem zazdrosny jestem o was zazdrością Bożą; bo zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przy Chrystusie czystą dziewicę”

The Message  „Powodem mojego wielkiego zmartwienia jest to, że bardzo mi na was zależy - to Boża pasja płonąca we mnie!”

 

Rozważając temat gorliwości dla Boga, Warren zadaje pytanie: Na czym Bogu najbardziej zależy?

''On pragnie, aby zostały odnalezione wszystkie jego zgubione dzieci! To jest powód, dla którego Jezus przyszedł na świat. Najdroższą rzeczą w Bożym sercu jest śmierć Jego Syna. Drugą najdroższą rzeczą jest to, aby Jego dzieci dzieliły się tą nowiną z innymi. Aby być przyjacielem Boga, musisz się troszczyć o wszystkich ludzi, o których troszczy się Bóg".


To brzmi prawdziwie, ale to jest tylko połowa prawdy, bo na poparcie swoich słów, Rick Warren znowu cytuje wypaczony werset z Listu do Koryntian z parafrazy The Message, podczas gdy przekłady oparte na tekstach źródłowych mówią w tym miejscu o czymś zupełnie innym - o gorliwym dbaniu o czystość i świętość Ciała Chrystusa. Paweł ostrzega w nim Koryntian przed duchowym skażeniem, jako główną troską Boga zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie. I podkreśla to ponownie w Liście do Filipian 2:15-16:

„Abyście stali się nienagannymi i szczerymi dziećmi Bożymi, bez zarzutu wśród tego narodu złego i przewrotnego, w którym świecicie jak światła na tym świecie, zachowując słowa życia, abym mógł się (wami) chlubić w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno pracowałem”.

 

Bóg uczynił nas narodem świętym i wzywa nas, byśmy nie brali wzorców ze świata.

„Wzywam was więc bracia przez miłosierdzie Boże, abyście składali swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu, bo taka powinna być duchowa służba każdego z was. I nie upodabniajcie się do tego świata (lub nie bierzcie wzorców z tego świata), ale przemieńcie się przez odnowienie swojego umysłu, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe” (Rz 12:1-2).

Gdy Rick Warren mówi o gorliwości, to powyższy wątek usuwa w cień, a kwestię czystości i świętości zastępuje relacjami międzyludzkimi, jakby budowanie relacji prowadzących do dobrego samopoczucia było istotniejsze od opamiętania, pokuty i świętego życia w Chrystusie. Nie myśl, że usiłuję umniejszyć najważniejsze przykazanie, które nakazuje nam, abyśmy byli altruistami (agape) wobec innych. Ale gdy do kościołów wchodzi bezbożność i świeckie myślenie, wtedy mnoży się bezprawie i w ludziach gaśnie altruizm (Mt 24:12), który jest przejawem życia w mocy Ducha Świętego. Rick Warren stara się zastąpić altruizm przyjaźnią (fileo), ale wtedy ludzie przestają być bezinteresowni i nie wypełniają największego przykazania, które mówi: „dbaj o swojego bliźniego, jak o siebie samego”, bo troszczą się jedynie o dobre samopoczucie.

 

Biblia nigdzie nie używa określenia „fileo” w odniesieniu do przykazań dotyczących miłowania Boga. Zawsze pojawia się tam słowo agape, które oznacza ponadnaturalny szczery i bezinteresowny altruizm, wypływający z przemienionego serca. Dlatego Boży lud musi chronić swoje sumienia, aby zawsze były wrażliwe na głos Ducha Świętego. Jeśli wyznajesz Jego imię i wierzysz w Jego obietnice, to zawsze podążaj Jego drogami i nigdy nie daj się skusić żadnymi metodami marketingowymi. Jeśli twoje wielbienie Boga nie jest wyrazem pokory i posłuszeństwa Słowu Bożemu, tylko zmysłowości i racjonalności, to w oczach Boga jest ono bezwartościowe. A gdy ktoś zmienia konteksty biblijne, aby Bożą prawdę uczynić bardziej strawną dla pogan, to może bardzo szybko zgasić Ducha i oślepnąć duchowo, zapominając o słowach, które Jezus skierował do swoich do uczniów:

„Gdybyście byli ze świata, to świat miłował by was jak swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem ze świata, dlatego świat was nienawidzi. Pamiętajcie słowa, które do was powiedziałem: Żaden sługa nie jest większy od swojego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowa zachowali, to i wasze będą zachowywać. A to wszystko będą wam czynić z powodu mojego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał” (J 15:19-21).

 
CZY BÓG UŻYWA SHOW BIZNESU

 

Bóg wielokrotnie ostrzega swój lud, by wystrzegał się zwodniczych sił tego świata, a mimo to cała amerykańska branża muzyki chrześcijańskiej, spoczywa w rękach światowego show biznesu.

 

Do grona najpopularniejszych muzyków chrześcijańskich należy Michael W. Smith i Amy Grant. Obydwoje są związani z firmą Word Music Company, która należy do Word Entertainment, który jest oddziałem koncernu Warner Music Group. To tłumaczy, dlaczego niektórzy artyści chrześcijańscy, którzy przyciągają na swoje koncerty tłumy chrześcijan, nagle odchodzą do świata, ciągnąc tych ludzi za sobą. Gdy to się już stanie, to emocjonalne uniesienia związane z Bogiem są zastępowane tematyką całkowicie wykluczającą Boga, która gloryfikuje grzech i ludzkie pożądliwości.

 

Steven Curtis Chapman jest najbardziej znanym artystą związanym z wydawnictwem Sparrow Music, które jest częścią największego holdingu muzycznego na świecie, brytyjskiego koncernu EMI Music Publishing, który w przeszłości promował The Beatles, a teraz jest właścicielem takich wydawnictw płytowych, jak: Angel Records, Blue Note czy Virgin Records. EMI posiada w swojej stajni ponad 1500 artystów i produkuje wszystkie gatunki muzyki, posiadając prawa do ponad 500 000 utworów. Wykonawcy związani z EMI, to między innymi: Sex Pistols, Iron Maiden, Aerosmith, Queen, Sting, David Bowie, Depeche Mode i Janet Jackson.

 

Na stronie koncernu EMI widnieje nota dotycząca odpowiedzialności społecznej, w której napisano:

„Koncern EMI uważa, że biznes powinien przynosić społeczeństwu korzyści zarówno finansowe jak i innej natury. Jesteśmy zdecydowani dawać równe szanse wszystkim bez względu na płeć, religię, narodowość, stan zdrowia, wiek, stan cywilny czy orientację seksualną. Popieramy i zachowujemy wszystkie zasady zawarte w Deklaracji Praw Człowieka”.


Gdy przeczytasz artykuł pt: Trading US Rules for UN Rules (Zmieniając prawo USA na prawo ONZ), to zrozumiesz, że Deklaracja Praw Człowieka jest poważnym zagrożeniem dla wszystkich odrodzonych chrześcijan oraz każdego, kto kwestionuje filozofię ONZ i stworzony przez nią plan globalizacji. To od nas zależy, na ile poważnie, każdy z nas traktuje biblijne ostrzeżenie które mówi:

„Nie chodź w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność światłości z ciemnością? Albo jaka zgoda Chrystusa z Belialem, albo jaki dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą, a ich bożkami? Albowiem my jesteśmy świątynią żywego Boga, który powiedział: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich, mówi Pan i nieczystego nie dotykajcie” (2Kor 6:14-17)

Wbrew dzisiejszym trendom, wielbienie Boga nie polega na chodzeniu na emocjonalne koncerty i bujaniu się w imieniu Jezusa w rytm Hillsongów, tylko na opamiętaniu, wierze, posłuszeństwie, pokorze, bojaźni, postawie wdzięczności, słuchaniu Jego Słów i rozgłaszaniu Jego imienia za to, co dla mnie uczynił. Członkowie zboru Ricka Warrena zapewne nie określają muzyki granej w ich zborze mianem hipnotycznej lub transowej, ale tutaj nie tyle chodzi o muzykę, co o wiodącą moc działającą w ich zborze, ponieważ czyste intencje nie uświęcają wszystkich metod, ponieważ wiele z nich koliduje z etyką chrześcijańską i Bożymi standardami świętości, o których mówi Słowo Boże. Ale okazuje się, że dla kościelnych managerów jedynym wyznacznikiem dobrych lub złych metod jest wysoka frekwencja i wymierny sukces finansowy, a nie posłuszeństwo Słowu Bożemu.

 

BRAK BOJAŹNI BOŻEJ
 

W starożytnym Izraelu ludzie myśleli, że mogą bezkarnie uczestniczyć w pogańskich obrzędach ościennych narodów, aby zjednać sobie ich bogów. Nawet kapłanom wydawało się, że można to czynić podążając drogą JHWH, ale byli w błędzie, gdyż Bóg JHWH, który jest wczoraj, dziś i na wieki taki sam, natychmiast osądził ich głupotę:

„Was (którzy mnie opuściliście) przeznaczam pod miecz i wszyscy pochylicie swoje głowy na rzeź, bo gdy wołałem, to nie odpowiadaliście, a gdy mówiłem, to nie słuchaliście i zawsze czyniliście to, co jest złem w moich oczach i wybieracie to, co mi się nie podoba” (Iz 65:12)

Wiele współczesnych przekładów Biblii dowodzi, że przywódcy ewangelicznych kościołów starają się nie używać zwrotu „bojaźń Boża”, stosując w zamian różnorakie pozytywne określenia, aby ludzie nie kojarzyli Boga z zazdrością ani faktem, że Bóg JHWH jest bezkompromisowym sędzią, który nie akceptuje letniości ani koncertów muzycznych, które zadowalają ludzką cielesność. Poniżej podaję tylko dwa przykłady

 
Psalm 25:14

BT: „Pan przyjaźnie obcuje z tymi, którzy się Go boją, i powierza im swoje przymierze”

BW:  „Społeczność z Panem mają ci, którzy się go boją, On też obwieszcza im przymierze swoje”

Parafraza Living Bible:  „Przyjaźń z Bogiem jest zarezerwowana dla tych, którzy Go szanują”

 
Psalm 147:11

BT:  „Podobają się Panu ci, którzy się Go boją, którzy wyczekują Jego łaski”

BW:  „Pan ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego”

Good News Bible:  „On ma upodobanie w tych, którzy Go szanują i ufają Jego stałej miłości”

 

Zwrot „bojaźń JHWH” nie pasuje do współczesnych metod sprzedaży. To jest nieprzyjemne dla tych, którzy wolą wierzyć, że Bóg jest taki jak oni i myśli jak oni. Nieco lepiej sprzedają się określenia „sprawiedliwy” i „miłosierny”, ale Rick Warren nie używa nawet tych zwrotów, ponieważ przedstawia ludziom kogoś, kto bardziej niż Boga, przypomina uśmiechniętego tatusia, który pozwala swoim dzieciom na wszystko i niczego nie zabrania. Posługuje się w tym celu sparafrazowanymi półprawdami, aby zapewnić czytelnika że:

„W momencie, gdy pojawiłeś się na tym świecie, Bóg był niewidzialnym świadkiem twoich narodzin i uśmiechał się ze szczęścia (...) twoje przyjście na świat sprawiło Mu wielką przyjemność” (1, str. 63)

„Jesteś Bożym dzieckiem i sprawiasz Mu większą przyjemność, niż wszystko cokolwiek zostało dotychczas stworzone. Biblia mówi, że Bóg postanowił w swojej miłości, że przez Jezusa Chrystusa uczyni nas swoimi dziećmi i to jest Jego celem i wielką radością” (1, str. 63)

„Tak naprawdę, Boga cieszy przyglądanie się każdemu szczegółowi naszego życia, zarówno pracy, rozrywkom, odpoczynkowi, a nawet jedzeniu” (1, str. 74)


Słowo Boże zapewnia nas, że Bóg się cieszy, gdy podążamy za Nim i gdy Mu ufamy, ale mówi też, że Bogu jest przykro, gdy widzi nasze głupie decyzje. Jeśli ktoś narodził się na nowo, to też mu jest przykro, gdy widzi, że ktoś nie podąża za Bogiem, tylko za własnymi pożądliwościami. Wtedy należy pokutować (zmienić myślenie), uznać to za zło i zawrócić ze złej drogi.

„Bojaźń Pana jest mądrością, a unikanie zła rozumem” (Hioba 28:28)

„Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości” (Ps 111:10 i Prz 9:10)

Nowy Testament pokazuje wiele przykładów tej strony Bożego charakteru, o której większość ludzi chce dzisiaj zapomnieć. Ananiasz i Safira należeli do społeczności, której członkowie dzielili się wszystkim, co posiadali, a Bóg mimo to osądził ich grzech, na który większość ludzi przymknęłaby dzisiaj oczy, ponieważ Ananiasz hojnie wsparł swój zbór. Stało się tak dlatego, bo Boży standard świętości jest o wiele wyższy od tego, do którego przywykli członkowie większości zborów. A Bóg nadal pragnie, aby Ciało Chrystusa było nieskazitelnie czyste i nadal nie akceptuje przyjaźni ze światem ani bezbożnych duchownych, którzy wprowadzają świat do zborów i wypaczają Jego cele. Słowo Boże mówi, że ten sąd wyzwolił bojaźń Bożą w ludziach, którzy zaczęli przejawiać dwojakie reakcje; jedni darzyli apostołów poważaniem, a postronni nie ośmielali się do nich przyłączyć. Więc pozostali tylko ci, których powołał Bóg. To nie wygląda jak strategia Kościoła Świadomego Celu.

 

Rick Warren odłożył bojaźń Bożą na bok i skupia się w swoich książkach tylko na Bożej miłości, nie wspominając nawet słowem o świętości Boga, o Bożym gniewie i Bożym sądzie, kwestionując w ten sposób większość cech Bożej natury. Boży altruizm jest bezwarunkowy, ale każda Boża obietnica już uwarunkowana, ale to zostało w książkach Ricka Warrena zostało całkowicie pominięte. Warren przedstawia obietnice skierowane do odrodzonych ludzi w taki sposób, jakby były skierowane do każdego, kto czyta jego książki, w których nie ma ani jednego słowa o opamiętaniu, o pokucie, ani o miłowaniu Słowa Bożego. Wynika z nich jedynie to, że w oczach Boga wszyscy są fajni i że nic nie trzeba zmieniać, bo Bóg kocha każdego takim, jaki jest.

 

Poprzez liberalizowanie niezmiennych prawd, Warren wypacza zarówno pojmowanie świętości, jak i Bożych standardów, według których powinien żyć każdy odrodzony chrześcijanin. Cytując ludziom Boże obietnice pozbawione ich uwarunkowań, nie buduje w sercach ludzi prawdziwej wiary, której dowodem jest posłuszeństwo Słowu Bożemu, tylko tworzy w ich umysłach iluzje i złudne nadzieje. Czytelnicy jego książek nie wiedzą, co trzeba robić, aby zbliżyć się do Boga, gdyż odpowiedzi na to pytanie nie ma nawet w części poświęconej dyskusji, w której pytania są tak sformułowane, aby nakierować ludzi na kompromis, którego celem jest odwrócenie ich od prawdy i wtłoczenie im do głowy liberalnego myślenia oraz następujących wytycznych:

„Nie można nikogo zrażać poprzez bezkompromisową obronę prawdy i odwoływanie się do faktów. Nie wolno stosować takich określeń, jak wiem lub wierzę. Należy mówić: „myślę” albo „czuję”, bo w ten sposób pokazujemy, że jesteśmy gotowi na zmianę myślenia, aby osiągnąć wspólny kompromis. Należy szanować wszystkie poglądy, nawet całkowicie sprzeczne z Biblią”.

Większość pytań, które Rick Warren zadaje podczas debat, skłania uczestników do wypowiadania opinii opartych na ich subiektywnych odczuciach, a nie na Biblii. Większość pytań jest formułowana w taki sposób, aby naprowadzały uczestnika na odpowiedzi zgodne z ideologią Petera Druckera i które zaczynają się od słów: „Co według ciebie?”. Żadne pytanie nie odnosi się do Biblii, ani nie zachęca do szukania odpowiedzi w Biblii. Skutkiem takiej debaty jest wspólny wniosek, będący syntezą poglądów grupy niewierzących ludzi i kilku niedojrzałych chrześcijan, aby wszyscy mieli dobry nastrój oraz pozytywne nastawienie do Boga i pozostałych uczestników. I bez względu na to, jak Warren przedstawia Boga, to nigdy nie mówi o cenie podążania za Chrystusem, o oddzieleniu od świata, ani nie wyciąga biblijnych wniosków.

 

Biblia uczy, że Boże drogi nie są naszymi drogami, bo Bóg jest suwerennym Panem wszechświata i chcąc Go poznać, trzeba napełniać swój umysł Jego Słowem, a nie świecką interpretacją Jego słów lub technikami terapeutycznymi, poprawiającymi ludzkie samopoczucie.

 

 



 

 


 

JEDNOŚĆ WE WSPÓLNOCIE ŚWIADOMEJ CELU

 

„Więzi międzyludzkie to spoiwo, które scala cały zbór. Przyjaźnie stanowią podstawę do utrzymania ludzi w kościołach i zapobiegają uszczuplaniu ich stanu liczebnego. Znajomy powiedział mi, że przeprowadził kiedyś badania w jednym z kościołów i na pytanie: Dlaczego przyłączyłeś się do tego kościoła? 93% odpowiedziało: Zostałem członkiem ze względu na pastora. Następnie zapytał: Jeżeli pastor odejdzie, czy i ty odejdziesz? 93% odpowiedziało: Nie. Odpowiedź na pytanie Dlaczego nie?, brzmiała: Bo tutaj są moi przyjaciele. Czy zauważyliście zmianę w postawie tych ludzi?. Musimy myśleć i postępować tak, aby nasze relacje były na pierwszym miejscu!" (Rick Warren - „Relacje utrzymujące kościół w jedności")

 

"Chciałbym podkreślić, jak ważne jest ciągłe powtarzanie członkom kościoła, że życie chrześcijan opiera się na wspólnocie. Powtarzaj o tym w kazaniach, tego nauczaj i rozmawiaj na ten temat z poszczególnymi jednostkami. Należymy do siebie nawzajem. Potrzebujemy siebie nawzajem. Jesteśmy ze sobą powiązani, połączeni jak różne części tego samego ciała. Stanowimy rodzinę!" (Rick Warren "Kościół świadomy celu" 3, str 328 )

 

Ci którzy należą do Chrystusa, są w Nim zjednoczeni. Należą do wielkiej rodziny, rozrzuconej po całym świecie, która trwa na wieki. Jest to wspólnota, którą mamy z każdą osobą posiadającą Ducha Bożego i idącą za Chrystusem nauki Słowa Bożego. Natomiast Rick Warren w swoim artykule: „Relacje utrzymujące kościół w jedności".dodaje jednak pewne wątpliwe powody, które mają podkreślić konieczność jedności wspólnotowej.

 

Głównym założeniem Ruch Rozwoju Kościoła - Ricka Warrena jest tworzenie społeczności, których celem jest przyrost liczebny, powyższy proces postępuje według następujących zasad:

 

1. Wspólnota i jedność podporządkowana jest oddaniu się grupie i jej przywódcom. Silnie akcentowany jest element jedności - zbór ma być całością składającą się z silnie powiązanych ze sobą jednostek. Ta idea to sedno tzw. myślenia systemowego, w myśl której wszystko ma być ze sobą powiązane i wszystko ma stanowić jedność. Nic samo w sobie nie ma znaczenia, jeśli nie należy do większej całości.

 

2. Tworzenie struktur organizacyjnych umożliwiających izolowanie gości i nowych członków w osobnych małych grupach, w których wyszkoleni animatorzy umiejący wpływać na myślenie ludzi mają dokonywać zmian w sposobie ich myślenia (liderzy ułatwiający dialog i zachęcający do pogłębiania więzi, kontrolują aby uczenie się nowych idei przebiegało wg planu i bez zakłóceń).

 

3. Ostrzeganie ludzi przed lekceważeniem celów zawartych w założeniach zboru co oznacza, że rozmowy prowadzone w grupach mają być ograniczone do wcześniej wybranych tematów. Należy unikać, a nawet zabronić tematów wprowadzających podziały lub odbiegających od głównych założeń lidera, gdyż zagrażają one jedności.

 

4. Prawdę należy przedstawić w taki sposób, aby zawsze była miła i przyjemna dla ucha każdego słuchacza, zarówno członków zboru jak i niewierzących gości. Trzeba unikać głoszenia twardych i mogących kogokolwiek urazić treści Słowa Bożego i ostrzeżeń, które mogą wprowadzać podział. Biblie należy przedstawić w delikatniejszy sposób nie kładąc nacisku na absoluty i doktrynę gdyż koliduje to w budowaniu jedności i dążeniu do zmian.

 

5. Należy podpisywać kontrakty, stosować dialektyczne metody wpływania na umysły ludzi i stale podsumowywać osiągnięcia, aby wszyscy członkowie grupy znajdowali się pod ciągłą kontrola systemu odpowiedzialnego za rozwój społeczności wg. odgórnie wyznaczonego celu.

 

Kościół Ricka Warrena stanowi przykład, jak owe pięć punktów funkcjonuje w zborze, czemu przyjrzymy się w dalszej części artykułu. Oto, czego pastor Warren naucza na temat Ciała Chrystusa, czyli społeczności ludzi wierzących. Pierwszy cytat podany poniżej doskonale współgra z nowym sposobem myślenia globalnego, w myśl którego każda cząstka organizacji musi zostać powiązana z resztą części i że jednostki mają znaczenie tylko wtedy, gdy odnajdą swoje miejsce w całym systemie. Zastanówmy się nad kolejnymi pięcioma stwierdzeniami wyrażonymi przez pastora Warrena:

 

"Rolę, jaką mamy spełnić w swoim życiu, odkrywamy poprzez relacje z innymi. Biblia mówi: Każda z części ciała zyskuje swe znaczenie dzięki ciału jako całości, a nie w jakiś inny sposób. Ciało, o którym mówimy, to Chrystusowe Ciało ludzi wybranych. Każdy z nas znajduje swoje znaczenie i funkcję jako jedna z jego części. Ale czy będąc na przykład odciętym palcem, mielibyśmy jakiekolwiek znaczenie?" (1, str. 131)

 

"Biblia ani słowem nie wspomina o samotnie żyjących świętych czy duchownych - pustelnikach, którzy odizolowali się od reszty wierzących i zaniechali społeczności z nimi" (1, str. 130)

 

"Najtrwalszym śladem, jaki możesz zostawić po sobie na ziemi nie będzie twoja zamożność czy dokonania, ale to, jak traktowałeś ludzi. Matka Teresa powiedziała: Ważnym jest nie to, co robisz, ale ile wkładasz w to miłości" (1, str. 125-126)

 

"Bóg pragnie, by miłość była czymś, co najbardziej wyróżnia Jego rodzinę. Jezus powiedział, że nasza wzajemna miłość (a nie podstawy naszej wiary) jest naszym najlepszym świadectwem dla świata" (1, str. 124)

 

"Kiedykolwiek poświęcamy komuś swój czas, składamy w ten sposób ofiarę, a ofiara jest istotą miłości. Wzorem w tej kwestii pozostaje Jezus: Bądźcie pełni wzajemnej miłości, naśladując przykład Chrystusa, który pokochał was i złożył siebie jako ofiarę Bogu, by zdjąć z was grzechy" (1, str. 128)

 

Zwróć uwagę na sprzeczności w tym przesłaniu? Uwięziony apostoł Paweł, oddzielony od swoich braci pod koniec życia, stanowi jeden z wielu przykładów ludzi, którzy w samotności uczestniczyli w cierpieniach Chrystusa. Wystarczy przeczytać księgę Psalmów, Izajasza, Jeremiasza i pozostałych prześladowanych proroków. W muzułmańskich i komunistycznych więzieniach właśnie taka wiara torturowanych chrześcijan przyprowadziła wielu współwięźniów do Chrystusa. Nasza widzialna miłość dana nam przez Boga do siebie nawzajem stanowi coś cennego, czego świat nie potrafi skopiować. Ale tylko prawda Ewangelii czyli nauka apostolska, ożywiona przez Ducha Świętego, może wzniecić tę samą miłość w naszym bliźnim. Sama miłość bez prawdy nie otwiera bram do Bożego Królestwa.

 

W ostatnim z powyższych cytatów Warren stwierdza, że czas jaki poświęcamy naszym przyjaciołom równa się życiodajnej ofierze, którą złożył za nas Chrystus. Powyższa zasada budzi pewne wątpliwości, np.: czy nasza ofiara ma być złożona z podszeptu Ducha Świętego i wykonana przy jego pomocy oraz czy każda ofiara złożona z czasu ma taka sama wagę? A co , gdy taka ofiara bardziej gloryfikuje ofiarodawcę niż Boga? Czyż nie prowadzi to do głoszenia zbawienia z dobrych uczynków zamiast Bożej łaski i śmierci Pana Jezusa na krzyżu? Bez wzięcia pod uwagę nauczania biblijnego i jasnego zrozumienia Bożego Słowa, łatwo można zdefiniować miłość według humanistycznego wzorca myślenia, który zaprzecza nauczaniu Pisma Świętego. Wg biblii nie jest ważny nasz własny pogląd, na to co jest właściwe lecz Boży sposób widzenia który zazwyczaj zawsze jest odmienny od naszego.

 

W Iz 55:8-9 i 64:4-5, Bóg napomina nas, byśmy patrzyli na Jego drogi i poznali Jego myśli według tego, co objawił na swój temat w Piśmie Świętym, a nie według naszych dobrych chęci, pobożnych życzeń i szlachetnych celów czy marzeń. Jeśli nasze więzi z innymi opierają się na ludzkich celach i strategiach organizacyjnych, a nie na biblijnej wierze i mocy Ducha Świętego, to nie mają one wartości w Bożym królestwie. Gdyż dziećmi Bożymi są tylko ci, których Duch Świety prowadzi.

 

Gdy minimalizujemy Boże Słowo i jego nakazy stajemy się stopniowo coraz bardziej ślepi duchowo i otwieramy się na wszelkie zwiedzenia znajdujące podatny grunt, zawsze tam gdzie niezmienna prawda przestała istnieć w wyniku zmian wprowadzonych przez ludzi idących za duchem czasów. Staje się ona wtedy, tylko religijną iluzją mającą pozory prawdy, ale pozbawioną Bożej mocy. (2Tm. 4:3-4). Boże Słowo zawiera w sobie prawdę absolutną i zawsze będzie czynić podziały, gdyż oddziela ono prawdę od fałszu. Taka prawda niestety źle się komponuje z jednością myślenia systemowego i budowania wspólnoty wg pomysłu Duckera i Warrena.

"Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca" (He 4:12)

 

"Dla dobra jedności nigdy nie pozwalajmy by dzieliły nas różnice. Musimy skupiać się na tym, co ma największe znaczenie, czyli na tym, by kochać się nawzajem, tak jak Chrystus kocha nas i realizować pięć celów, które Bóg wyznaczył dla każdego z nas i dla swojego Kościoła. Pojawienie się konfliktów jest oznaką tego, że nasze priorytety zastąpiły rzeczy mniej ważne, które Biblia nazywa głupimi i niedorzecznymi sporami. Kiedy skupiamy się na osobowościach, upodobaniach, interpretacjach, stylach lub metodach, to zawsze dojdzie do podziałów" (1, str. 161)

 

Pozornie wszystko jest tu w porządku, gdyż nie powinniśmy skupiać się na osobowościach, preferencjach, stylu czy metodach. Jednak sam pastor Warren jest wybitnie skoncentrowany na własnych metodach przemiany kościoła, jak gdyby pochodziły one z Biblii, a nie ze szkół biznesu. Jeszcze większy problem w powyższej deklaracji stanowi małe słówko, które Warren dołączył do swojej listy spraw mniej istotnych, a mianowicie interpretacje. Dzisiejszy trend interpretowania Bożego Słowa wg. fliozofii tego świata, który zmienia całkowicie jego prawdziwe znaczenie. Można tutaj ponownie przytoczyć mylne twierdzenie Warrena dotyczące tematów, jakie powinny lub nie powinny być poruszane na grupowych spotkaniach:

 

"Sformułowanie założeń dla danej grupy redukuje powstawanie frustracji, ponieważ pozwala nam zapomnieć o mniej istotnych sprawach. W Izajasza 26:3 jest powiedziane, że Bóg daje doskonały pokój tym, którzy wytrwale trzymają się ich celu i położyli swoją ufność w Nim. 

 

Cel definiuje, co masz robić, a czego nie robić. Staje się on standardem, według którego oceniasz, jakie działania są pożądane, a jakie nie".

 

SPRAWDŹ !!! Żadne tłumaczenie Biblii nie zawiera w wersecie Izajasza 26:3 słowa „cel”.
BW: „Temu, którego umysł jest stały, zachowujesz pokój, pokój mówię; bo tobie zaufał.
BT: „jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał.

 

Według nauczania pastora Warrena, nasza uwaga powinna skupiać się na budowaniu więzi z innymi ludźmi i jedności, ma to sprawić że poczujemy się dowartościowani i będziemy miło spędzać czas w swojej grupie. Natomiast wszelkie tematy mogące wprowadzić podziały stają się tematami tabu, nawet jeżeli dotyczą ciebie, twojego wzrostu duchowego czy twojej rodziny, gdyż nie wypełniają 5 celów jakie wyznaczył kościołowi Rick Warren. Proponuje on za to bardziej pozytywne przesłanie, które doskonale współgra z tak popularnym dzisiaj w świecie naciskiem na poczucie własnej wartości:

 

"Jesteś częścią Bożej rodziny to dlatego Jezus czyni cię świętym, a Bóg jest z ciebie dumny!

"Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miął się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata." (Gal 6:14)

Czytelnicy książek Warrena łatwo dają się zwodzić wersetami wyjętymi z kontekstu, gdyż przeciętnemu czytelnikowi bardzo trudno jest oddzielić biblijne treści które głosi Warren, od jego niebiblijnych filozofii. Bóg nakazał nam, abyśmy analizowali wszystko i trzymali się tylko tego co jest dobre, tzn biblijne, z dala od wszelkiego zła,. (I Tes 5:21-22). Czyli jeżeli Warren zmienia konteksty lub znaczenie Bożego Słowa, to znaczy że buduje on wśród chrześcijan fałszywy fundament jedności, gdyż prawdziwa i trwała jedność nie istnieje tam, gdzie dopuszcza się kompromis w sprawie Bożego Słowa, ponieważ duchowa jedność musi być oparta przede wszystkim na biblijnym światopoglądzie. Kościoły stosujące świeckie metody siłą rzeczy zawsze będą reinterpretować Pismo i dostosować je do własnej teologii oraz pragnień ludzi których chcą pozyskać. Prowadzi to zawsze do sytuacji, że w pewnym momencie nie budują oni już na Słowie Bożym, ale na ludzkich pomysłach i strategiach. Jedną z nich jest wyeliminowanie ostrzeżeń i nakazów biblijnych które kolidują z ich teologią, a następnie pozbycie się tych którzy wyrażają sprzeciw.

 

Dyscyplina zborowa jest praktyką jak najbardziej biblijną, ale nie gdy stosuje się ją wbrew biblijnym zasadom, by usunąć tych którzy są przeszkodą w łączeniu się Kościoła ze światem, gdyż jest to dla zboru klęską a nie sukcesem. Przyjrzyjmy się w tym kontekście poniższym stwierdzeniom:

 


 

ZASADY WZROSTU KOŚCIOŁA WG RICKA WARRENA

 

"Wszyscy, którzy ubiegają się o członkostwo w naszym zborze muszą ukończyć specjalne szkolenie i podpisać tzw. „przymierze członkowskie”. Podpisując je, zobowiązują się do wspierania zboru finansowo, do służby w kościele, do dzielenia się swoją wiarą, do poddania się przywództwu... Jeśli nie wypełniasz swoich obowiązków, do których się zobowiązałeś zostajesz wypisany i tracisz członkostwo. Co roku usuwamy w ten sposób setki nazwisk" (3, str 54)

 

"Po pierwsze, istnieje wiele sposobów na rozwój kościoła... Po drugie, różne kościoły zdobywają zupełnie odmienne typy ludzi. Dzięki Bogu, że nie jesteśmy wszyscy jednakowi! Bóg kocha różnorodność... Po trzecie, nigdy nie krytykuj tego, co Bóg błogosławi, nawet jeśli w twoim odczuciu dana służba jest zupełnie niewłaściwa."(3, str 62)

 

"Kiedy ciało ludzkie nie funkcjonuje tak jak powinno, nazywa się to chorobą... Podobnie dzieje się z Ciałem Chrystusa - jeśli nie funkcjonuje należycie, pojawia się choroba... Może być zdrowe tylko wówczas, gdy wszystko znajduje się we właściwej równowadze. Zadaniem przywództwa jest odkrycie i usunięcie tych chorobliwych elementów i przeszkód, które hamują rozwój, aby kościół mógł się rozwijać w sposób naturalny i normalny." (3, str 16)

 

"Bóg błogosławi wspólnoty, które cechuje jedność. W pewnej kongregacji w USA każdy z członków podpisuje przymierze, w którym zobowiązuje się chronić jedność tej społeczności. W rezultacie kościół ten nigdy nie był areną konfliktu mogącego zagrozić jego wewnętrznej i duchowej integralności. Ponieważ w kościele tym panuje miłość i jedność, to wiele osób chce do niego należeć! W ciągu ostatnich siedmiu lat wspólnota ta ochrzciła ponad 9100 nowych wiernych. Jeśli Bóg ma zrodzić wiele nowych dzieci, szuka dla nich najpierw najlepszego z możliwych inkubatorów, czyli odpowiedniej wspólnoty" (1, str. 167)

 

Mógłbym tu przytoczyć wiele świadectw z moim własnym włącznie, zaprzeczających tej tezie. Słowo Boże pokazuje nam wyraźnie, że Pan ma wiele sposobów, by dać wzrost duchowy swoim dzieciom. Większość z Jego najbardziej oddanych sług narodziła się duchowo i dojrzewała w bardzo trudnych warunkach. W przeciwieństwie do przywódców z Ruchu Rozwoju Kościoła i współczesnych animatorów zmian, Bóg nie stosuje metod tego świata, ani nie ocenia naszego życia wg. świeckich definicji sukcesu. Przywódcy Ruchu Rozwoju Kościoła nie są nastawieni przyjaźnie do tych którzy mają wątpliwości co do stosowania marketingowych metod przyrostu kościoła i nie są zainteresowani ciągłą oceną zmian ani komputerowymi pomiarami natężenia relacji międzyludzkich. Większość owych przywódców szybko rozprawia się z tymi którzy na spotkaniach sieją wątpliwości albo nie chcą podpisać umowy lojalnościowej nazywanej przez Warrena „kontraktem”. Świadectwa osób które zostały zmuszone do opuszczenia przemienionych kościołów uświadamiają nam, że społeczność która stara się zaszufladkować swoich członków w ramy świeckiego modelu marketingowego jest bardziej niebezpieczna dla osób nawróconych niż zupełny brak przynależności do kościoła. Powyższy typ jedności stanowi główny cel systemów korporacyjnych na świecie, a ich konstruktor Peter Drucker ma dokładnie te same cele organizacyjne jakie prezentuje Rick Warren.

 

W odniesieniu do służby kościoła w kwestii pomocy potrzebującym, Peter Drucker stwierdził:

 

"Pastor jako menadżer musi zidentyfikować ich mocne strony oraz specjalizacje, a następnie postawić ich we właściwym miejscu i przydzielić im konkretną służbę oraz umożliwić pracę w harmonijnej i produktywnej całości zwanej ciałem Chrystusa"

 

Owszem, chrześcijanie są zobowiązani do kochania bliźnich i pomagania biednym, ale nie w ramach świeckich systemów opartych na okultystycznych socjotechnikach i ludzkich strategiach. Korzystanie z manipulacyjnych socjotechnik ubranych w biblijną terminologię, zawsze wiąże się z koniecznością przekręcania znaczenia i kontekstów Bożego Słowa oraz odejścia od społeczności z Jezusem Chrystusem, który jest jedynym źródłem prawdziwej jedności.

 


 

GRUPY DOMOWE W PROCESIE PRZEMIAN

 

Cztery korzyści płynące ze spotkań domowych wg wzorca Ricka Warrena:

 

- mogą się rozrastać w nieskończoność (domy są wszędzie);

 

- nie są ograniczone geograficznie (możecie działać na większym obszarze);

 

- stanowią przejaw dobrego zarządzanie zasobami (za nieruchomość płacą inni, masz wtedy więcej środków na służbę)

 

- służą rozwojowi bliższych więzi (ludzie są mniej skrępowani u kogoś w domu)

 

Zadajmy sobie parę pytań odnośnie takich grup domowych:


Czy budują one nasze zaufanie do Boga, czy pogłębiają tylko wzajemne zależności? Czy zachęcają one do biblijnej oceny rzeczywistości, czy do tolerancji niebiblijnych przekonań. Czy są one prowadzone przez Ducha Świętego, czy kontrolowane przez wyszkolonych liderów? Czy uczą nas poznawania i stosowania Bożego Słowa, czy tworzą formy kompromisu w wierze dla osiągnięcia jedności w różnorodności?

 

Małe grupy wg wzorca Ricka Warrena nie są dzisiaj już tym samym, co dawne grupy studium Biblii, które pamiętamy. Kiedyś modlono się i studiowano nad Biblią odkrywając jej prawdy, teraz ludzie dyskutują ze sobą w celu osiągnięcia jedności, opartej na wyrozumiałości dla innych przekonań i wartości. W przeszłości Boże Słowo było niezmiennie ostateczną normą tego, czy coś jest właściwe czy nie, a celem było poznanie Bożej woli i przylgnięcie do Jego prawdy. Obecnie celem jest jedynie powiązanie różnych ludzi ze sobą w jedną rodzinę, która musi szanować wszelkie poglądy i interpretacje Pisma, nawet gdy są one sprzeczne z Biblią.

 

Stare schematy dyskusji opierały się na Bożym wezwaniu do naśladowania Jezusa, życzliwości, cierpliwości ale i zgodności z Pismem. Dzisiejsze podstawowe zasady opierają się na psychologii humanistycznej i wskazówkach jak manipulować społeczeństwem dla osiągnięcia zaplanowanych rezultatów społecznych, żywotnych więzi, emocjonalnej jedności czy zespołowej współpracy. Jest to niewiarygodne, że chrześcijanie dają się wciągać w te przemiany nie mając pojęcie o rzeczywistej zmianie, jaka dokonuje się w umysłach osób, które uczestniczą w procesach motywowanych celem. Najlepszym sposobem wyjaśnienia tych przemian jest poazanie niektórych ze sposobów tworzenia zmian, podanych w rekomendowanym przez Warrena podręczniku dla pastorów pt "PRZEWODZENIE ZMIANOM W ZBORZE" (PZZ) Autorami tej książki są James H. Furr, Mike Bonem i Jim Herrington. Jej wydawca Jossey Bass, jest pracownikiem świeckiej fundacji Petera Druckera „Przywódca dla Przywódcy” oraz jej "chrześcijańskiego" ramienia o nazwie „Sieć Przywództwa” Boba Buforda, będącymi globalnymi centralami kierowania w procesie ogólnoświatowej przemiany kościołów. Głównym modelem kościoła w książce "PZZ" jest zbór Ricka Warrena. Grupy domowe prowadzą tam liderzy wyszkoleni w socjotechnicznych metodach wprowadzania zmian i modelowania myślenia. PZZ pokazuje, że grupy takie nie działają samoistnie, ale są częścią wielkiego systemu kontroli, który wytycza od górnie planowane zmiany i normy myślenia. Do książki tej dołączone są narzędzia do kontroli zachodzących zmian tj: testy i systemy przetwarzania danych, które na bieżąco kontrolują zachodzące zmiany myślenia i monitorują ich zgodność z planem „Całościowego Systemu Zarządzania Jakością”, który spotykamy w rządach, korporacjach, systemach edukacyjnych i innych organizacjach na całym świecie. Ponieważ proces przemiany łączy się z wieloma złożonymi strategiami takimi jak dzielenie się wizją, myślenie systemowe, tworzenie kreatywnego napięcia czy samoocena. My skupimy się jedynie na tych, które odnoszą się do małych grup, a które ''PZZ'' definiuje w nowy sposób jako:

 

"małą liczbę osób o uzupełniających się umiejętnościach, oddanych wspólnemu celowi, realizacji dążeń i sposobowi ich osiągania, za co są względem siebie współodpowiedzialni." (3, str. 128).

 

Aby uzasadnić tą definicję, autor odwołuje się do 1Kor 12:12 gdzie Paweł stwierdza, że „choć jesteśmy wieloma członkami, to jednak tworzymy jedno ciało." Jednakże zasadę tę Pismo stosuje wyłącznie do ciała Chrystusa. Nie odnosi się ona do grup zróżnicowanych wewnętrznie, gdzie wierzący uczą się tolerancji i utożsamiania się z wartościami i sposobami postępowania osób niewierzących. W ostatnim stuleciu ten dialektyczny proces Hegla został wdrożony przez Marksa, Lenina i innych przywódców socjalistycznych. Obecnie jest rdzeniem wszystkich światowych sposobów zarządzania ludźmi. Jego celem nie jest wzrost wiary i pobożności, ale dostosowanie wszystkich ludzi, do globalnego wzorca myślenia i pojmowania kościoła.

 

"W zespole ustalamy wspólny cel. Takie cele mogą być osiągane tylko poprzez wzajemny, wspólny wysiłek członków i wzajemna odpowiedzialność. W zespole każdy odpowiedzialny jest przed resztą." (PZZ 3, str. 131)

 

Natomiast w „40-dniowym Podręczniku Studium Celu” każdy członek grupy zgadza się na odpowiedzialność przed innymi podpisując umowę lojalnościową, rozpoczynającą się następującym oświadczeniem:

 

Zgadzam się na następujące wartości (czyt.zasady):

 

- jasny cel: rozwijać zdrowe duchowe życie przez budowanie zdrowej społeczności małej grupy

 

- obecność na grupach i uczestnictwo w spotkaniach grupy jest dla nas priorytetem

 

- stworzyć bezpieczne środowisko gdzie ludzie będą słuchani i będą otoczeni miłością bez szybkich odpowiedzi, raniących ocen, prostych podsumowań.

 

Ta umowa to podstawa wymaganych w PZZ zasad prowadzenia zespołu.

 

„Zanim zespół zacznie działać, muszą być ustanowione podstawowe zasady, gdyż członkowie zespołu wnoszą ze sobą wiele nieprzewidywalnych przekonań odnośnie tego, co jest, lub co nie jest do zaakceptowania w relacjach wewnątrz grupy. Otwartość, consensus, szacunek, kreatywność i różnorodność to niektóre z typowych wartości skutecznych zespołów."

 

"Inną wartością, którą trzeba ustalić są warunki graniczne grupy. Określają one zewnętrzne ograniczenia dla akceptowanych idei. W niektórych zborach zasadą jest, iż tylko programy zgodne z linią denominacji mogą być brane pod uwagę. Takie i inne podobne granice przyzwolenia powinny być wskazane i przedyskutowane. Pomoże to ustalić uznawane wartości."(3, str. 135)

 


 

WIZJA I CEL

 

Pastor Warren używa słowa "cel" zamiennie z określeniem "wizja". Okazuje się że to również służy inspirowaniu wszystkich członków, aby podążali zgodnie z zaplanowanym procesem przemian.

Nasza definicja komunikowania wizji to wyczerpujący, przemyślany ciąg działań, które są podejmowane aby uczynić wizję jasną dla zboru. Ponadto zespołowe poznawanie wymaga:

 

- bliskich i przejrzystych więzi

 

- uznanego przez wszystkich i stawiającego wyzwania celu

 

- zespołowego dzielenia się informacjami i oceny ich

 

BUDOWANIE ZESPOŁU

 

Rick Warren przekonuje że w jego zespole wszystko odnajduje swoje miejsce i znaczenie jako część całości, bez względu jak bardzo będzie to odmienne od Bożych prawd i zasad.

 

"Rolę, jaką mamy spełnić w swym życiu, odkrywamy przez relacje z innymi. Biblia mówi że każda z części ciała zyskuje swe znaczenie dzięki ciału jako całości, a nie w jakiś inny sposób (1, str. 131)

 

a kilka stron dalej dodaje:

 

"Ciało Chrystusa, podobnie jak nasze własne, jest zbiorem wielu komórek i całe życie tego ciała toczy się właśnie w nich. Z tego powodu każdy chrześcijanin powinien być zaangażowany w działalność małej grupy, wchodzącej w skład lokalnej wspólnoty. Mogą to być na przykład spotkania w grupie domowej, szkole niedzielnej dla dorosłych czy studium biblijnym. Tam właśnie, a nie w dużej zbiorowości, rozwija się prawdziwa wspólnota (...)" (1, str. 139) 

 

Te słowa pastora Warrena czytelnie ilustrują jego myślenie sysytemowe w kontekście kościoła. Bóg chce abyśmy byli jedno w Nim, a ze sobą nawzajem jedną rodziną w Chrystusie, prowadzeni przez Ducha. Ale kiedy Boże wytyczne dla kościoła stają się częścią świeckiego systemu kontroli i kiedy dzieci Boże mają odnajdować swe znaczenie i cel istnienia w działaniach jakiś grup, a nie w Chrystusie, to wtedy biblijny wzorzec zostaje użyty w niebiblijnym procesie.

 

Aby uzyskać skuteczność działania, grupy biorące udział w ''40 Dniach Celu'' muszą być niejednorodne; i powinny łączyć w sobie konserwatywnych członków zborów z zaproszonymi przez nich gośćmi, sąsiadami czy przyjaciółmi, którzy mogą nie mieć żadnego pojęcia o Biblii. To zróżnicowanie jest niezbędne dla procesu zmian, gdyż owy proces nauki nie ma nic wspólnego z tradycyjnie rozumianym rozpoznawaniem faktów, czy biblijnych prawd. Jego celem natomiast jest jedynie rozwój myślenia systemowego, postrzegania siebie i innych ludzi nie jako braci, ale jako części systemu. Gdy chrześcijanie uczą się w takich zróżnicowanych grupach współodczuwać z innymi, automatycznie przestają stosować własne, biblijne kryteria oceny rzeczywistości. W myśl zasady „z kim się zadajesz, takim się stajesz”, członkowie takiej grupy pomimo odmiennych światopoglądów wiążą się ze sobą emocjonalnie w jedno. Taka jedność sprawia, że ludzie czują się w takiej grupie bardzo dobrze, ale zaczynają lekceważyć biblijne ostrzeżenie przed kompromisem ze światem i chodzeniem w jednym jarzmie z niewierzącymi (2 Kor 6:12-18).

 

Jak wyjaśnia PZZ: "W skutecznym zespole różnorodność tworzy synergię, zamiast tworzyć dystanse. Ze względu na bliskie więzi w grupie różnorodność staje się źródłem siły. Budowanie zespołu jest miejscem, gdzie rozpoczyna się wchłanianie różnic, które wnoszą ze sobą jej członkowie."(3, str. 135)

 

"W środowisku opartym na więziach wzajemnego zaufania, współpraca w grupie w celu ustalenia norm dla osiąganego zadania, stwarza kreatywne napięcie. Największym wyzwaniem i potencjalnie najważniejszą umiejętnością dla grupy jest dialog. Te trzy umiejętności - budowanie grupy, wyzwania wynikające z zadania i dialog - będą katalizować proces uczenia się grupy." (3, str. 142)

 

Te strategie z pewnością inicjują proces zmiany poglądów czy przekonań religijnych. Ale wymierny skutek uzyskany w wyniku tych działań będzie jedynie stanem otępienia wynikającym z manipulacji, a nie dojrzałością ciała Chrystusa nauczanego i utwierdzonego przez Ducha Świętego.

 

WYZWANIA

 

W materiałach video pt „40 Dni Celu”, Warren wzywa do oceny aktualnej kondycji duchowej:

 

„Zanim przejdziemy do nauczania i wchodzenia w temat celów, znajdźmy chwilę czasu, by dowiedzieć się, gdzie ludzie znajdują się duchowo. Twoje zdrowie nigdy nie jest statyczne. Musi być regularnie sprawdzane, abyś był pewny aktualnej kondycji. Tak samo z waszym zdrowiem duchowym i dlatego rozpoczniemy ten drugi tydzień od krótkiej kontroli stanu zdrowia używając prostego narzędzia o nazwie Samoocena Świadoma Celu. Poświęć kilka minut aby wypełnić własny kwestionariusz. Zaznacz odpowiednie liczby i zwróć uwagę na obszary, w których idzie ci dobrze, oraz te, w których się rozwijasz. Podczas kilku pierwszych minut waszej grupy zachęć grupę do przejścia przez ten sam proces. To okazja dla ciebie by kształtować autentyczność przez dzielenie się z grupą tym, gdzie się rozwijasz oraz gdzie potrzebujesz rozwoju. Bez względu na to, jaka jest twoja otwartość i potrzeba ekspresji, to one staną się szybko obowiązującą normą w grupie. Zmiana wizji najlepiej dokonuje się poprzez cykliczne samooceny społeczności. Członkowie powinni umieć ocenić, czy wizja potrzebuje korekty, czy jest zgodna z ich pojmowaniem Bożego powołania." (PZZ 3, str. 88)

 

Warren wprowadza tutaj kluczowy element procesu przemiany jakim jest nieustająca samoocena. Kondycja, rozwój i postęp zmian myślenia każdego członka grupy musi być monitorowany. Każda osoba, każdy podjęty krok, każda zmiana musi być zauważona, zapisana i przeanalizowana. PZZ pokazuje jak wizja czy cel współistnieją z elementem ciągłej samooceny w metodach zmieniania myślenia pojedynczych ludzi i całych społeczności.

 

DIALOG

 

W pierwszej ze swych lekcji video dla liderów Warren mówi:

 

„Chciałbym, abyście przedyskutowali to, o czym mówimy każdego tygodnia. Wymieniajcie swoje opinie, rozważajcie skutki, zaplanujcie w wyniku tego kilka działań. Im więcej się zaangażujecie i włączycie, tym więcej korzyści otrzymacie z tej serii duchowego wzrostu w ciągu następnych sześciu tygodni.”

 

Brzmi to dobrze ale zastanówmy się teraz nad definicją dialogu w PZZ. Pojawia się tutaj cytat dr Petera Senge, autora bestselleru z dziedziny filozofii myślenia systemowego, pt ''Piąta Dyscyplina'', który jest międzynarodowym podręcznikiem liderów globalnych procesów przemian.

 

„W dyskusji, przekonania jednostki przedstawiane są w celu przekonania reszty grupy. Podczas dialogu natomiast, osoba prezentuje grupie swoje przekonania w celu ich oceny. Celem dialogu jest pozwolenie na wejrzenie innym w to co widzisz i dlaczego to widzisz, a nie ich przekonanie. Dialog pozwala stworzyć bogactwo poznania o ile informacja jest dzielona w otwarty sposób a wszyscy uczestnicy uważnie słuchają. Może to następować jedynie w bezpiecznym otoczeniu. Jeśli członkowie grupy spodziewają się, że ich poglądy nie będą akceptowane albo użyte przeciwko nim, dialog nie zaistnieje. Pojawią się struktury obronne, a informacja nie będzie swobodnie przepływać." (3, str. 140)

 

Czy widzisz różnicę pomiędzy dyskusją a dialogiem? Dyskusja opiera się na faktach i logicznych argumentach, które mogą przekonać innych do słuszności bądź niesłuszności postawionej tezy. Natomiast w sztuce osiągnięcia jedności, każda osoba musi nauczyć się słuchać i wczuwać w położenie innych, oraz odkładać na bok swoje biblijne wierzenia i zasady, by dokonywać ciągłych zmian własnych przekonań i wartości, w celu tworzenia w grupie jednolitego światopoglądu. Warren uczy że każda osoba w grupie musi nauczyć się być dostępna dla innych, dzielić się osobistymi uczuciami i dawać przyzwolenie na otwarte wyznawanie własnych niepowodzeń.

 

Aby zachęcić do takiej autentyczności, lider zaczyna budować przyzwalające na wszystko, nikogo nie weryfikujące tzw ''bezpieczne otoczenie'' oparte na aprobacie, gościnności i częstym odnoszeniu Bożych obietnic do wszystkich członków grupy, bez względu na ich przekonania, styl życia i wyznawane wartości. Ten proces tworzenia dobrego samopoczucia w grupie, konsekwentnie zaciera nakreślone przez Boga w biblii granice dobra i zła oraz prawdy i fałszu (2Tm 4:3-4). W tym miejscu może pojawić się pytanie, czy Bóg nie wzywa nas do jedności i szczerości? Oczywiście że wzywa. Ale tą biblijną jednością są wszyscy nowonarodzeni z Ducha Świętego. Biblia mówi że nie ma żadnej jedności pomiędzy kościołem a światem. Mówi również że szatan również używa Bożego Słowa, ale pozbawiając go kontekstów i odwracając jego znaczenie, zwodzi Boży lud. Na początku dialogu zmiany są tak subtelne, że nikt nie zwraca na nie uwagi. Ale z każdym kolejnym kompromisem i odejściem od prawdy, nasza zdolność rozróżniania fałszywej informacji słabnie, a nasz umysł staje się coraz bardziej podatny na przyjęcie odstępczych poglądów.

 

Pytania zamykające książkę „Życie Świadome Celu” dokładnie obrazują ten proces.

Pierwsze dwa rozpoczynają się: „Co według Ciebie?” Żadne z nich nie wskazuje na Pismo Święte.

Wzywają czytelników do utożsamiania się z uczuciami, bez względu na to, w co się wierzy i jak postępuje. 40-dniowy program Życia Świadomego Celu jest jedynie pierwszym etapem nigdy nie kończącego się procesu grupowej przemiany myślenia, który stwarza głód dla dalszego doświadczania tego samego rodzaju jedności.

 

Oto założenia tego procesu wg PZZ.

 

Doskonalenie dialogu jest procesem bolesnym. Dialog jest ryzykowny, ponieważ wymaga wysokiego poziomu przejrzystości i zezwolenia na ingerencję (w przekonania) od wszystkich uczestników, a szczególnie od lidera grupy. Dialog znacząco rozwija zdolność grupy do osiągania celów, których pragnie Bóg." (3, str. 142)

 

Kolejny cytat z „Życia świadomego celu” ilustruje pozytywne przyjęcie społeczności małych grup. W biblijnym kontekście, był by to ideał chrześcijańskiej wspólnoty:

 

"W prawdziwej społeczności ludzie doświadczają autentyczności. Autentyczna społeczność to nie powierzchowne związki czy rozmowy o wszystkim i o niczym. Taka społeczność polega na dzieleniu się czymś z głębi serca, niekiedy nawet rzeczami bolesnymi i osobistymi. Dochodzi do tego wtedy, gdy ludzie nie ukrywają kim są naprawdę i co dzieje się w ich życiu. Mówią o swoich zranieniach, ujawniają swoje skrywane uczucia, przyznają się do porażek, wątpliwości, obaw i słabości oraz zwracają się o pomoc i modlitwę."(1, str. 139)

 

"Ewangelia Chrystusa wzywa nas do tego rodzaju autentycznej przejrzystości. Jezus jest wzorem takiej samoświadomości. Wiedział kim był i znał swój cel w życiu. Wiedział, jak wpłynęła na niego jego kultura. (...) Zróżnicowane małe grupy różnego rodzaju zapewniają bezpieczne miejsce dla jednostek, by myśleć na głos o sobie samych (...). Jednostki, które pragną opanować sztukę modelowania, muszą zacząć od zobowiązania się, do dążenia w kierunku wzrostu poczucia samoświadomości. Pozwala im to na identyfikację własnego modelu i wypróbowania go w rzeczywistości."(3, str. 118)

 

Porównaj sobie powyższe wytyczne z książki „PRZEWODZENIE ZMIANOM W ZBORZE” z założeniami grup dialektycznych globalisty dr Petera Senge który wyróżnia trzy kluczowe działania grup zaangażowanych w dialog:

 

1. Uczestnicy zgadzają się ujawniać swoje przekonania. Prawdziwy dialog pozwala członkom grup wzajemnie weryfikować swoje przekonania. W trakcje tego procesu uczestniczący zazwyczaj uzyskują nowe spojrzenie na własne poglądy, z którymi weszli w proces.

 

2. Uczestnicy zgadzają się traktować siebie po przyjacielsku. Im większe różnice w poglądach wewnątrz grupy, tym większe pozytywne działanie tego czynnika.

 

3. Prowadzący musi wymagać od grupy przestrzegania podjętego zobowiązania do dialogu, gdyż często dochodzi do nadużycia jakim jest dyskusja i próby przekonywania do własnych poglądów. Zmiana tej tendencji wymaga oddania, praktyki i pomocy. Prowadzący może wspomagać grupową umiejętność dialogu poprzez pomoc w ustaleniu podstawowych zasad dialogu i przywoływaniem uczestników do porządku w trakcie dyskusji.

 


 

ROZPRAWIANIE SIĘ Z OPORNYMI

 

Wiele osób wyczuwa w naukach Ricka Warrena coś niewłaściwego, lecz nie potrafi w nich zlokalizować momentu oszustwa. Niektórzy zastanawiali się zapewne, jak prowadzenie Ducha Świętego może doprowadzić kościół do ludzkiego systemu kontroli. Niektórzy zadają pastorom pytania pozostające bez odpowiedzi, gdyż zazwyczaj to tylko oni wiedzą co się naprawdę dzieje. Najczęściej wtedy proponuje się sceptykom by dla własnego dobra poszukali sobie innego kościoła.

 

''Pastorzy są najbardziej strategicznymi animatorami zmian, którzy muszą poradzić sobie z problemami stojącymi przed społeczeństwem." Rick Warren

 

"Animatorzy przemian muszą być także przygotowani na to, by poradzić sobie z członkami, którzy zdecydują się "zostać i walczyć". (PZZ 3, str. 91)

 

"Animator powinien znać proces przemian, orientować się w jaki sposób on zachodzi oraz znać postawy, wartości i zachowania, które zwykle działają jako bariery. Powinien także wiedzieć kim w jego systemie są zwolennicy, a kim oponenci innowacji. Staraj się zidentyfikować opornych zanim dojdą do głosu" (Ronald G. Havelock „Podręcznik lidera przemian w edukacji”)

 

Najczęstszym powodem, w wyniku którego ludzie akceptują te przemiany w kościołach jest strach przed odrzuceniem. Strach od zawsze był narzędziem szatana, jest też bardzo użyteczny dla współczesnych animatorów przemian. Przez całe wieki stosowano publiczne kary, by skłonić masy do ''dostosowywania się'', dzisiaj także strach skłania ludzi do pójścia gdziekolwiek, byle razem. Tak jak świat szkoli świeckich animatorów przemian, począwszy od wizjonerów ONZ aż do lokalnych pracowników oświatowych, tak i w kościołach szkoli się liderów biegłych w najnowszych teoriach zarządzania. Ma to stworzyć w kościołach jednolitą społeczność, w której każdy członek musi uczestniczyć w trwającym całe życie procesie uczenia się w odpowiednio do tego przystosowanych tzw. grupach consensusu. W grupach tych wszyscy poddani są ciągłej ocenie, mierzy ona aktywność współpracy i zmiany myślenia członków grupy, nadzoruje się dostosowanie do globalnego standardu i dostarcza liderom danych potrzebnych do tworzenia kolejnych celów tego procesu. Podstawą pomiaru jest ogromna baza danych dostępnych nie tylko dla lokalnego kościoła i władz, ale także dla Organizacji Narodów Zjednoczonych (Zobacz Międzynarodowy System Informacji). Od animatorów przemian wymaga się całkowitego oddania swej misji, muszą oni także postrzegać osoby oporne jako zjawisko niewłaściwe. Udana transformacja kościoła zależy od przekonania większości, do punktu widzenia animatorów. Ci, którzy nie zgadzają się z ich manipulacyjnymi strategiami, postrzegani są jako nietolerancyjne bariery do kolektywnego myślenia, wspólnoty i służby. Generalnie wizja i cele są w tym procesie najmniej ważne. Najważniejze jest osiągnięcie kompromisu i jedności wynikającej z celu, i doświadczania dobrego samopoczucia w grupie. Jedynymi przeszkodami do grupowej ugody są zawsze ci, którzy przeciwstawiają się najważniejszym krokom do całkowitej zmiany myślenia i zarażają innych swoimi wątpliwościami. W celu przekształcenia kościołów ze starych sposobów funkcjonowania, gdzie pastorzy głoszą Słowo a wszyscy uczą się na podstawie Pisma, na model kościoła nowej ery, gdzie liderzy muszą lokalizować i likwidacji punkty oporu wobec przemian, została dla liderów napisana książka instrukcja, promowana przez Ricka Warrena i „Śieć Przywództwa” Boba Buforda pt „Przewodzenie Zmianom w Zborze (PZZ), która oferuje wypróbowany plan działania. Oto niektóre z tych kroków:

 

"Odnieś się do konkretnych nisz oporu. Opór jest reakcją przeciwną do przemiany. Może objawiać się w wielu różnych formach konfrontacyjnych lub pasywno-agresywnych, może pochodzić od znanych intrygantów lub lojalnych popleczników jako rezultat jakieś konkretnej zmiany lub niewłaściwego jej postrzegania." (PZZ 3, str. 90-91)

 

1. ROZPOZNANIE OPONENTÓW.

 

Wg Ruchu Wzrostu Kościoła, oponentami są ci, którzy poddają w wątpliwość potrzebę całkowitej restrukturyzacji wszystkich części kościoła, nie ufają procesowi przemian oraz krytykują metody transformacji i odmawiają oni przeniesienia swej głównej uwagi z Biblii na pozytywnie sformułowany "cel", "wizję" czy "misję". PZZ ostrzega liderów kościelnych przed tym problemem:

 

"Liderzy przemian powinni spodziewać się oporu wobec przemian w grupach. Rozpoznając i wyjaśniając ten opór innym członkom drużyn, zmniejsza się jego uścisk. Potrzeba czasu, aby grupa mogła wyłonić się jako drużyna, a wszystkie obawy i opór związane z drużyną ponownie wypłyną w tym okresie." (PZZ 3, str.133)

 

W książce „Kościół Świadomy Celu”, Warren porusza ten problem nieco bardziej subtelnie:

 

"Sytuacje gdy ciało ludzkie pozbawione jest równowagi nazywamy chorobą. Podobnie gdy ciało Chrystusa traci równowagę to pojawia się choroba. Zdrowie powróci tylko wtedy, kiedy wszystko wróci do równowagi. Zadaniem przywództwa kościoła jest odkrywanie i usuwanie chorób oraz barier blokujących wzrost, by mógł się pojawić naturalny wzrost". (1, str. 16)

 

Ronald G. Havelock napisał „Podręcznik lidera przemian w edukacji”. Jest to podręcznik dla liderów transformacji. W 1973 był on dotowany przez Amerykańskie Biuro Edukacji oraz Departament Zdrowia, Edukacji i Opieki Społecznej. Od tego czasu, stał się on podstawą szkolenia nauczycieli, pastorów, polityków i agentów do spraw przemian w różnych dziedzinach. Porównując modele przemian Havelocka z procesem zarządzania Boba Buforda czy Ricka Warrena i ich wspólnego mentora Petera Druckera, można szybko dostrzec łudzące podobieństwa. Wszyscy oni używają tych samych podstawowych modeli i zasad, ubranych tylko w inne słowa i ilustracje. Książka Havelocka bardzo wyraźnie uczula animatorów przemian na sceptyków:

 

"Systemy społeczne posiadają także członków, którzy przyjmują aktywną rolę oponentów lub krytyków innowacji. Są to obrońcy istniejącego systemu, samozwańczy strażnicy moralnych, etycznych i prawnych standardów. Oponenci różnego pochodzenia odnieśli już wiele sukcesów w zapobieżeniu lub zwolnieniu tempa przeróżnych innowacji." (2, str. 120)

 

"Oporni mogą zostać rozpoznani już wcześniej, gdy mówią głośno na temat innowacji lub gdy przychodzą do ciebie z obiekcjami. Ważne jednak jest aby próbować zidentyfikować opornych zanim dojdą do głosu na temat jakiejś konkretnej innowacji." (2 str. 122)

 

2. OSZACUJ OPONENTÓW I OCEŃ STOPIEŃ ICH OPORU

 

W „Podręczniku lidera przemian w edukacji” czytamy że "Oponenci powinni być osądzeni za względną przemądrzałość oraz wpływ." (2, str 122). Bezkompromisowe postawy będą śledzone przez użycie baz danych, udostępnianych liderom zmian przez ''Sieć Przywództwa''. Bazy te monitorują każdego członka kościoła, a informacja zwrotna z tych systemów, nakreśla metody dokonywnia koniecznych przystosowań. Pokrywa się to dokładnie z sugestiami PZZ:

 

"Traktuj każdą nową inicjatywę jako eksperyment. Ludzie są mniej oporni wobec krótkoterminowych eksperymentów niż wobec trwałych zmian. Eksperyment pokazuje, że liderzy nie mają wszystkich odpowiedzi. Eksperymenty dają ludziom większe pole do uczenia się, doskonalenia i wynalazczości przy mniejszym ryzyku reperkusji. Mierz, mierz i jeszcze raz mierz. Naukowiec zanim rozpocznie jakiś eksperyment definiuje pożądany rezultat i ustala procedury pomiaru wyniku. Włączenie pomiarów wymaga jasności celu oraz oceny postępu." (PZZ 3. str. 82) "Nieustannie nadzoruj poziom zaangażowania. Zdrowe społeczności posiadają dobre systemy uzyskiwania informacji zwrotnej. Kiedy pojawia się zmiana, poziom zaangażowania będzie się różnił. Dla niektórych ludzi jakakolwiek zmiana powoduje wycofanie kredytu zaufania. Gdy kredyt jest nadwyrężony ludzie stają się niechętni by podejmować kolejne przemiany, a liczba wycofujących się wzrasta, liderzy przemian powinni wtedy celowo uzupełnić taki kredyt zaufania poprzez akty uprzejmości, porozumienie, miłość i troskę." (PZZ 3, str. 104)

 

3. ZAPRZYJAŹNIJ SIĘ I ZAANGAŻUJ OPONENTÓW Z POGRANICZA

 

''Udział oponentów w dialogu małych grup, może zachęcić ich do wymiany swoich tradycyjnych przekonań na bardziej elastyczne. Niektórzy przemyślą swe obiekcje i podporządkują się wymaganiom grupy. Inni odejdą. (…) Przymus zwiększa tylko opór, zamiast tego powinny zostać użyte umiejętności lidera w zakresie uprzydatniania grupy. Pomysły powinny pochodzić od grupy. Wtedy liderzy mogą uprościć je w przekonywujący sposób i można zdobyć wtedy poświęcenie dla wizji" (Robert Vanourek - Refleksje o Przywództwie ) 

 

Zwrot "uprościć je" oznacza tutaj przekształcenie pomysłu i zaadaptowanie poglądów grupy na potrzeby zaplanowanego uprzednio celu. Jest to subtelny i przebiegły sposób stworzenia wrażenia, że to członkowie grupy określili własny cel i osiągają rezultaty.

Ronald Havelock w swojej książce „Podręcznik lidera przemian w edukacji” napisał:

 

"Wzrost presji wobec sił oporu zazwyczaj zwiększa ich opór. Dosyć często, choć nie zawsze, najmądrzejszym i najbardziej efektywnym sposobem działania jest skoncentrowanie się na możliwościach zrozumienia i zredukowania oporu niż na próbach przezwyciężenia go."

 

Warren natomiast ubrał tę samą myśl w chrześcijańską formę:

 

"Musimy skupiać się na tym, co ma największe znaczenie, czyli na tym, by kochać się nawzajem, tak jak Chrystus kocha nas i realizować pięć celów, które Bóg wyznaczył dla każdego z nas i dla swojego Kościoła. Najbardziej efektywnym rozwiązaniem jest przyjacielska perswazja. "Dla dobra jedności, nie możemy pozwolić aby podzieliły nas różnice"

 

Biblia uczy że chrześcijanie nie mogą przyjąć jedności, która pociąga za sobą kompromis z prawdą? Gdyż tylko gdy jesteśmy skupieni na Jezusie i Jego Słowie, możemy dzielić się Jego miłością w mrocznym świecie. Liderzy przemian nie mają jednak zbyt wiele tolerancji dla takiej bezkompromisowej postawy, gdyż staje się ona dla nich przeszkodą. Dlatego PZZ ostrzega liderów by byli czujni i nadal promowali cel.

 

"Nigdy się nie zatrzymuj. Proces przemiany tak naprawdę nigdy się nie kończy. (...) Sztuka przywództwa polega na tym, że wiesz kiedy się zatrzymać, a kiedy przeć do przodu. Łatwo jest zostać uśpionym przez przedwczesne uczucie zwycięstwa po pierwszej rundzie wprowadzania czegoś w czyn. Ustalony przedtem rozmach i ustalenia będą promować wizję by skłonić do wysiłku całe zgromadzenie by:

 

- stopniowo łamać stałe miejsca oporu

 

- wpajać nowe podejście do strategicznego, kierowanego wizją podejmowania decyzji

 

- tworzyć systemy, które pomogą utrzymać lub zwiększyć wpływ na społeczność lokalną.

 

4. ZEPCHNIJ BARDZIEJ WYTRWAŁYCH OPONENTÓW NA MARGINES

 

Wytrwali oponenci blokują postęp i podkopują niezbędną jedność i pasję konieczną dla przemian. Dlatego pastorzy często sugerują krytykantom, że może poczują się szczęśliwsi gdzie indziej. Gdy oponenci opuszczą zbór, to zazwyczaj są posłuszni prośbie pastora, by nie rozmawiać z ludźmi o przyczynach odejścia. A w zborze, by uniknąć potencjalnych konfliktów, podawana jest zazwyczaj zupełnie inna, przyczyna ich odejścia.

PZZ podsumowuje ten etap następująco:

 

"Podczas procesu zmian jest możliwa utrata członków kościoła. Nawet na tym późniejszym etapie, niektórzy nie akceptują wizji i muszą odejść. Gdy to się dzieje, liderzy muszą być chętni, by pozwolić ludziom znaleźć inne miejsce do oddawania czci Bogu (...). Najpoważniejszym błędem jest pójście na kompromis wobec wizji po to, by zachować kilku członków. Animatorzy przemian muszą być także gotowi poradzić sobie z tymi, którzy zostają i walczą. Kiedy opór staje się jawny i destrukcyjny, niemożność poradzenia sobie z tym problemem jest gorsza niż lekarstwo. Biblia daje jasne zasady radzenia sobie z takimi konfliktami w Mat 18." (PZZ 3, str. 91)

''A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał to powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.'' (Ew Mat 18:15-17) 

Mateusz ukazuje w tym wersecie Boży sposób rozprawienia się z grzechem i łamaniem Bożego prawa w zgromadzeniu, a nie z kimś kto trwa w nauce apostolskiej. W Ruchu Wzrostu Kościoła, pomimo narzucania pozornej tolerancji, nie ma tolerancji dla sceptyków tego manipulacyjnego systemowi. Gdyż zaprzedany swoim celom pomija on często wersety takie jak Dzieje Apostolskie 5:29 że "Powinniśmy słuchać raczej Boga niż ludzi."

 

Pastor Warren jest bardziej subtelny i kształtuje on pewną postawę, która rodzi nietolerancję wobec osób przekraczających jego wytyczne odnośnie jedności i racjonalnego współdziałania. Gdyż jak widziałeś wcześniej, stawia on znak równości pomiędzy szczerymi chrześcijanami a religijną letniością. Wzywa on też przywództwo kościelne by „usunęło opory i bariery tak, aby mógł zachodzić naturalny, normalny wzrost." (1, str. 16). Zastanówmy się czy biblia też nazywa te bariery grzechami, czy może są to postawy kolidujące jedynie z kryteriami kościoła nowej ery?

 

5. OCZERNIAJ TYCH, KTÓRZY POZOSTAJĄ I WALCZĄ

 

Na tym etapie liderzy przemian są nawet zachęcani, do tworzenia negatywnych etykiet, oskarżenia oraz obmowy. Oporni obwiniani są za brak jedności, za spowalnianie procesu przemian i przeszkadzanie kościołowi w skupieniu się na swej najważniejszej misji, wizji lub celu. Zauważ sugestie i negatywne etykiety, które pastor Warren przyczepia niezainteresowanym:

 

''Biblia ani słowem nie wspomina o samotnie żyjących świętych czy duchownych pustelnikach, którzy odizolowali się od reszty wierzących” (6, str. 130) (…) ''Współczesna kultura niezależnego indywidualizmu, zrodziła wiele duchowych sierot które przeskakują z kościoła do kościoła i nie utożsamiają się z żadnym z nich, ani za żaden nie biorą współodpowiedzialności. Wielu z nich uważa, że można być dobrym chrześcijaninem bez przyłączania się do kościoła, lecz Bóg na pewno nie zgodziłby się z tym.” (6, str. 132-133) (...) ''Kościelna rodzina wyprowadza z egocentrycznej izolacji.” (6, str. 133) (…) „Izolacja rodzi złudzenia”. (6, str 134)

 

Mówiliśmy wcześniej o Bożych sługach samotnie wierzących, którzy umacniali się w wierze ufając tylko Bogu. Ci, którzy długo szukali biblijnego kościoła z solidnym nauczaniem i budującą społecznością, mogą się tutaj jednoznacznie zidentyfikować z tymi, których Rick Warren nazywa skoczkami bądź duchowymi sierotami. Wg biblii, chrześcijanin posłuszny pismu, na wezwanie do oddzielenia od świeckości, wyjdzie z niebiblijnej społeczności i zrodzi to w jego życiu czystość, a nie złudzenia. (2 Kor 6:12-18)

 

„Czasami współpraca nie zdaje egzaminu, i gdy tak się dzieje, istnieje wiele alternatyw które należy wziąć pod uwagę, od całkowitego opuszczenia do całkowitego zwiedzenia.” (Ronald Havelock „Podręcznik lidera przemian w edukacji” 2, str. 131)

 

Charlotte Iserbyt w swojej książce „Celowe znieczulanie Ameryki” (The Deliberate Dumbing Down of America), dzieli się swoimi obserwacjami ze spotkania, w którym uczestniczyła wiele lat temu, gdy pracowała dla Amerykańskiego Departamentu Edukacji: "Animator przemian uczył nas jak manipulować rodzicami, by zaakceptowali kontrowersyjne programy. Wyjaśnił jak rozpoznać opornych w danej społeczności i jak ominąć ich opór. Instruował nas w jaki sposób udać się do szanowanych członków społeczności aby wmanipulować ich w popieranie kontrowersyjnych programów oraz jak niewłaściwie wyrażać się na temat oponentów.

 

6. USTAL ZASADY UCISZANIA, KARANIA BĄDŹ POZBYCIA SIĘ OPONENTÓW 

 

W zborze Ricka Warrena każdy nowy członek musi podpisywać tzw "Przymierze członkostwa". Zawiera ono w treści takie zobowiązanie: „Będę chronił jedność mojego kościoła przez naśladowanie przywódców". Przymierze to, poparte jest wersetami Ef 4:29: "Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych" oraz Hebr 13:17: "Bądźcie posłuszni przewodnikom waszym i bądźcie im ulegli; oni to bowiem czuwają nad duszami waszymi i zdadzą z tego sprawę". Jednakże opieranie się na Słowie Bożym nie jest nieprzyzwoitą mową. Gdy natomiast przywódcy kościoła odchodzą od Boga i zaczynają nauczać tego, w co wierzy świat, to powyższy nakaz z Hebr. 13:17 przestaje odnosić się do nich i jest unieważniony przez wersety:

''Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej,
którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!'' (Gal 1:8) 

''Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiegośmy wam nie głosili,
lub bierzecie innego ducha, któregoście od nas nie otrzymali,
albo Ewangelię inną od tej którąście przyjęli od nas, to znosicie to spokojnie'' (2Kor 11:4) 

''Ci fałszywi apostołowie to tylko podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa.
Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto dziwnego, że i słudzy jego podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków'' (2Kor 11:13-15) 

"Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga bardziej słuchać was niż Boga, sami osądźcie;
My bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy." (Dz Ap 4:19)

Doradca do spraw zarządzania Jim Van Yperen. Nauczając na temat poddania ''przywódcom'' w zborze w którym wynajęto go by wprowadził proces przemian, powiedział:

 

"Nie poddać się jest grzechem. A gdy zaprzeczasz że to nie jest grzech, powstaje kolejny problem. To właśnie chce uczynić szatan. On chce nas rozdzielić. Jeśli on może mi wmówić, że ja mam rację a ty nie, tak, że ja nie poddam się tobie bo cię nie lubię i nie będę cię słuchał, albo nie przyjdę do kościoła to jest to akt grzechu. Jest to bunt. Jest to grzech który musi być wyznany, odpokutowany i przebaczony. Większość z tego, co dzieje się w kościele i wpędza nas w kłopoty, to właśnie grzechy relacji, które chcemy minimalizować i powiedzieć; "Nie, po prostu się nie zgadzam. Nie ma zbyt wielu rzeczy co do których masz prawo się nie zgodzić."

 

Van Yperen napisał rozdział książki George'a Barny „Przywódcy o przywództwie” pod tytułem "Oczyszczający ogień przywództwa". Podobnie jak inni wiodący agenci przemian, jest on strategiem marketingowym i konsultantem do spraw komunikacji, który pracował z różnorodnymi kościołami i organizacjami parakościelnymi w temacie przemian i strategicznego planowania. Jego międzynarodowy wpływ czyni bardzo niebezpiecznym jego następujące stwierdzenie:

 

"Myślcie kategoriami całości, nie części (...) Bóg widzi grzech jako odpowiedzialność całej społeczności. Gdy jedna osoba w społeczności grzeszy, cała społeczność ponosi winę"

 

Niektóre z zasad Warrena odzwierciedlają kolektywny ideał, przekraczanie którego otwiera drogę dla różnego rodzaju represji:

 

"Bóg błogosławi wspólnoty, które cechuje jedność. W pewnej kongregacji w USA każdy z członków podpisuje przymierze, w którym zobowiązuje się chronić jedność tej społeczności. W rezultacie kościół ten nigdy nie był areną konfliktu mogącego zagrozić jego wewnętrznej i duchowej integralności." (6, str. 167) Trzecia zasada wzrostu Warrena mówi: nigdy nie krytykuj tego, co Bóg błogosławi, nawet jeśli taki styl służby ci nie odpowiada." (1, str. 62)

 

Kto może stwierdzać, co Bóg błogosławi? Czy wzrost przychodzi od Ducha Świętego czy też poprzez najnowsze metody kontroli myślenia? Testy Warrena, które mierzą postęp wyników nie rozpoznają przecież duchowych wpływów pochodzących od Boga, czy od innych sił. Jedna z zasad dialogu małej grupy mówi aby szanować każde przekonania lub punkt widzenia. Czyli zabrania się sugerowania, że niebiblijne zachowanie czy styl życia jest grzechem.

 

"Stwórz bezpieczne środowisko. Uczestnicy tego procesu muszą odczuwać, że mają prawo do stawiania pytań, podważania przypuszczeń i badania wielu opcji. W planowaniu transformacji nie może być miejsca dla świętych krów." (PZZ 3 str. 124)

 

Mówi się tu o szanowaniu wszystkich przekonań, za wyjątkiem poglądów biblijnychi.

 

PZZ zaleca by do transformacji kościołów zacząć urzywać strategii krytycznego myślenia, używanych w szkołach do zmieniania wyniesionego z domu systemu wartości naszych dzieci?

 

"Celowe użycie krytycznego myślenia do podważenia modelu myślowego danej grupy jest umiejętnością kluczową. Myślenie krytyczne jest procesem świeżego spojrzenia na jakiś problem poprzez odarcie go z przypuszczeń i skrępowania, które mogły zostać narzucone w przeszłości. Wymaga on zagłębiania się o wiele głębiej niż czuje się z tym dobrze większość grup." (PZZ 3, str 120-121)

 

Cel animatorów zmian w kościołach pokrywa się z celami UNESCO dla światowego systemu edukacji. Nie pomniejszajmy tego ważnego związku między szkołą a "Kościołem Świadomym Celu". Słowa i wyrażenia używane przez te dwa systemy mogą się czasem różnić lecz manipulacyjne metody zarządzania i procesy zmian w obydwu przypadkach są takie same. Oba pasują do całościowej struktury globalnego systemu zarządzania. Oba zgadzają się podważać i eliminować stare sposoby myślenia i wierzeń, ale nikomu nie wolno krytykować globalnej wizji przyszłości lub marszu ku solidarności w nowym porządku świata. Zarówno wizja jak i metody tego planu zostały zaplanowane w latach 1945 - 1948, kiedy to Alger Hiss, Julian Huxley i Brock Chisholm (pierwsi szefowie Narodów Zjednoczonych, UNESCO i Światowej Organizacji Zdrowia) nakreślili ambitny plan globalnej solidarności poprzez edukację i standardy zdrowia psychicznego na całym świecie. Ich wizja nie zmieniła się przez ostatnie 59 lat. Co gorsza, jest łatwiejsza do zaakceptowania dla społeczeństwa niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Gdzie do tego potwornego systemu używającego oszustw i modyfikacji zachowań pasuje Bóg? W którym szkoły, muszą albo zrezygnować albo przyjąć religię zgodną z ostatecznym celem naszego globalnego zarządcy. Dlatego też animatorzy przemian, którym przydzielono transformację kościołów muszą ponownie zdefiniować biblijne pojęcia, sparafrazować wersety i zdecydować, które prawdy są przydatne, a które obraźliwe. Za swojsko brzmiącymi opisami wizji i celu stoi system, który nie pozostawia miejsca na biblijne przekonania i prowadzenie Ducha Świętego.

"słowa, które powiedziałem do was, są duchem i życiem, lecz są pośród was tacy którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda. Mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeśli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło. " (Ew Jana 6:61-67) 

 


 

DARY DUCHOWE A SŁUŻBA WE WSPÓLNOCIE

 

Rick Warren mówi: "przeczytałem wszystko co pisze Peter Drucker na długo zanim stało się popularne takie pojęcie jak ustanowienie autorytetu. Peter mówił, że kluczem do osiągnięcia wyników jest skoncentrowanie się nie na słabościach, a na mocnych stronach twoich i ludzi" (...)

 

"Bóg chce, byś odgrywał konkretną rolę w Jego rodzinie (…) Ta rola nazywa się służbą i stosownie do niej Bóg Cię wyposażył: ''Każdy z nas otrzymuje jakiś duchowy dar, by wspierać cały kościół. Wspólnota to miejsce, w którym Bóg chce byś odkrywał, rozwijał i wykorzystywał swoje dary"

 

Jest to po części prawda gdyż Bóg rzeczywiście powołuje nas do pełnienia konkretnej roli w Kościele, ale napisano że to nie mocne nasze strony ale:

"Moja łaska Ci wystarczy, gdyż moja siła doskonali się w słabości'." (2Kor 12:9)

Rick Warren wbrew pismu, darami duchowymi nazywa nasze talenty, środki i możliwości. Ankiety do odkrywania darów, są tylko złudnymi środkami mającymi stworzyć złudzenie odkrywania darów duchowych do właściwej służby, w rzeczywistości służą kontrolowaniu możliwości danej osoby. Nowych członków w kościele Ricka Warrena zachęca się do stosowania powyższych narzędzi, zasięgania opinii innych, oraz samodzielnego eksperymentowania w celu odkrycia swoich darów oraz potencjału. Przywódcy, kierując się ludzkimi zasadami wzrostu kościoła, nakazują odkrywać nasze duchowe dary, pomimo że biblia mówi coś zupełnie innego.

 

W liście do koryntian Paweł pisze:

"jeśli chodzi o dary duchowe bracia, nie chcę abyście byli nieświadomi. Są różnorodne dary, ale Duch ten sam. Różne są posługi, ale ten sam Pan. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia to wszystko we wszystkich. A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy... Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce." (1Kor 12:4-11)

Zwróć uwagę, jak prawda i fałsz mieszają się ze sobą w następującym stwierdzeniu Warrena:

 

"Gdy swoich darów używamy razem z innymi, to wszyscy na tym korzystamy. Jeśli inni nie posługują się swoimi darami, to czujemy się zawiedzeni i oszukani, ale jest też odwrotnie - jeśli my nie używamy swych darów, tracą na tym inni. Dlatego Biblia zaleca nam odkrywanie i rozwijanie naszych duchowych darów. Czy poświęciłeś już choć trochę czasu na odkrycie swoich? Nie odpakowany prezent nie reprezentuje sobą większej wartości. (4,strona 237)

 

W działaniu ukierunkowanym na cel, odkrycie i rozwój zależą niestety tylko od ludzkich planów niż od wiary w Boga i działania Ducha Świętego, prawdopodobnie dlatego pastor Warren sugeruje:

 

"Zacznij od oceny swoich darów i zdolności. Zastanów się głębiej nad tym, w czym jesteś dobry oraz nad tym, co ci nie wychodzi. Apostoł Paweł radzi: Starajcie się trzeźwo określać własną wartość oraz umiejętności (Rzym12:3b). Sporządź listę swoich silnych i słabych stron. Poproś innych o szczere opinie na ten temat (...) Duchowe dary i wrodzone zdolności inni mogą zawsze wiarygodnie potwierdzić." (4, strona 250)

 

Jednak z poglądami Pastora Warrena ostro kontrastuje wypowiedź apostoła Pawła:

"Również ja, gdy przyszedłem do was, bracia, nie przyszedłem z wyniosłością mowy lub mądrości, głosząc wam świadectwo Boże. Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze, a mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej." (1Kor 2:1-5)

Bóg używa słabych ale wiernych, takich którzy objawią Jego moc, a nie własne możliwości. Gdyż nasze talenty są zazwyczaj przeciwieństwem naszych darów duchowych. Historia pokazuje jak większość sług Bożych służyła Bogu w całkowitej słabości, by mogła objawić się w nich moc Boża. Teraz podobnie jak kiedyś, większość Jego sług to cisi i nieśmiali ludzie, w których obawę budzi nawet perspektywa publicznego wystąpieniu przed większą grupą ludzi. Taki właśnie byłem ja wiele lat temu: nieśmiały, stroniący od ludzi, z przerażeniem myślący o skupieniu na sobie uwagi. Ale gdy Pan Jezus Chrystus, wypełnił moje życie swoim Duchem, dał mi absolutną pewność, że w mojej przytłaczającej słabości Jego siła mi zupełnie wystarczy. Gdy zanurzyłem się w Jego Słowie, ufając Jego obietnicom i szukając Jego woli, zobaczyłem, że zawsze, gdy otrzymywałem niemożliwe do wykonania zadanie i po rozdzierających walkach i bezsennych nocach odpowiadałem Mu tak, On dawał mi siłę, właściwe słowa i odwagę by stanąć na mównicy i budować Jego lud. Wszystko to działo się poprzez cudowne dary mojego Pana i Pasterza! Rozmaite wyzwania w moim życiu wymagały różnych darów. Żaden z nich nie był zgodny z moimi naturalnymi zdolnościami. Ja chciałem się kształcić, Bóg miał jednak inny plan. Pokazał mi wtedy, że aby używać jego darów muszę skoncentrować moje pragnienia i umysł na Nim, a nie na sobie. Wtedy też, wraz z zadaniem, które mi przydzieli, otrzymam i duchowe środki.

 

"Zacznij od oceny swoich darów i zdolności, zastanów się głębiej nad tym, w czym jesteś dobry oraz nad tym, co ci nie wychodzi"

 

Pastor Warren używa powyżej cytatu z parafrazy "The Message". Jednak w każdym tradycyjnym tłumaczeniu, werset Listu do Rzymian 12:3 nie mówi nic o ocenie swoich darów i zdolności, ale napomina nas, by nikt nie myślał o sobie więcej niż powinien. Jest to bardzę ważne ostrzeżenie w kontekście książek Ricka Warrena gdzie największy nacisk kładzie się na poczucie własnej wartości i budowania ego czytelnika. Jest to również ostrzeżenie przed pychą i wyniosłością. Werset ten uzupełnia dwa poprzedzające:

"... abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu (...)
I nie upodabniajcie się do tego świata " (Rz 12:1-2)

Gdy zaczynamy korzystać ze świeckich metod monitorowania tego, co czyni Bóg w sferze duchowej, wtedy zachodzi proces odwrócenia własnej roli w dziele odkupienia kościoła, zajęciem pozycji Boga w naszym życiu i próbą kontrolowania Jego poczynań i planów. Jeśli ambitni wizjonerzy próbują kontrolować działanie Ducha Świętego i reorganizują zbory Boże do swoich własnych celów, na bazie psychologi humanistycznej i przetwarzania danych, to w niczym już nie pomoże ubieranie planów i wizji w biblijne słowa. Wprowadza to w błąd ludzi szukających Boga. Gdy drogę zaczynają wyznaczać współczesne strategie zarządzania, to nie ma tam już miejsca na Boże działanie, gdyż nie można być prowadzonym przez Ducha, gdy działanie kościoła kontrolują świeckie organizacje, w których zawarta jest duchowość nowej ery (new age).

 

W artykule "Rozwijając swój kształt w służbie innym" pastor Warren pisze:

 

"W żywym laboratorium Saddleback Chuch możemy eksperymentować na różne sposoby, by pomóc ludziom zrozumieć Boże cele i zgodnie z nimi żyć."

 

Wygląda na to, że laboratoryjne eksperymenty w kościele Warrena zakładają możliwość oceny jakiś wcześniejszych planów lub celów. Pokazuje to bardzo nikłą wiarę w możliwość Bożego działania poza granicami ludzkich standardów. W książce "Kościół świadomy celu" Warren pisze:

 

"Aby kościół pozostał skuteczny w nieustannie zmieniającym się świecie, niezbędna jest ciągła ocena efektów działań. Przegląd i nadzór powinny stać się nieodłączną częścią naszych procesów. Oceniaj to, co robisz, aby osiągnąć doskonałość'. W kościele świadomym celu, wasze cele stają się standardem, punktem odniesienia, na podstawie którego można ocenić skuteczność waszych działań." (…) "Apostoł Paweł radzi: Uważnie sprawdzajmy, jacy naprawdę jesteśmy i jakie otrzymaliśmy zadanie, a następnie się temu zadaniu poświęćmy" (Gal 6:4b, ''The Message'')

 

Jeśli cytaty biblijne, na które powołuje się Rick Warren porównamy z tradycyjnymi wersjami Biblii widać jak różnie zabrzmi w nich zasadnicze przesłanie. Pierwszy z dwóch przytaczanych przez Warrena wersetów, (Gal 6:3-4), może wydawać się nieco mylący. Jednak słowo "dowodzić" lub "badać" użyte w Nowym Testamencie odnosi się do badania czystości swego serca i chodzenia z Bogiem, nie ma jednak nic wspólnego z odkrywaniem ukrytych talentów bądź darów duchowych.

"Poddawajcie siebie samych próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli" (2Kor 13:5)

 


 

W JAKIM CELU ZBORY BOŻE MIAŁY BY WDRAŻAĆ ŚWIECKIE SYSTEMY ZARZĄDZANIA?

 

Jeżeli spojrzymy z szerszej perspektywy, dostrzeżemy bardziej mroczny powód. Za wszystkimi wzniosłymi obietnicami i kuszącymi promocjami kryje się cel bardzo odległy od prawdy i Boga, bliski zaś strukturom globalnych rządów XXI wieku. Zauważyłeś już zapewne wcześniej, że bazuje on na globalnych założeniach Petera Druckera, najwybitniejszego na świecie filozofa w dziedzinie globalnego zarządzania oraz jego wizji zdrowego społeczeństwa nowej ery. Drucker uważa, że nowoczesne mega kościoły są najważniejszym zjawiskiem społecznym Ameryki ostatnich trzydziestu lat. Przekonanie to znalazło swój wyraz w książce jego współpracownika Boba Buforda "Społeczeństwo przyszłości". W rozdziale książki zatytułowanym "Jak indywidualności, zbory i przedsiębiorcy mogą przekształcać społeczeństwo" czytamy:

 

"Organizacje religijne stały się już niekwestionowaną i najbardziej dominującą częścią sektora społecznego. Dlatego też, zarówno jeśli chodzi o potencjał finansowy jak i liczbę wolontariuszy, zbory są już gotowe aby w najbliższych latach pełnić przewodnią rolę w społeczeństwie, zwłaszcza że ich innowacyjna organizacja zapewnia osiągnięcie odpowiedniej skali i zakresu działań, pozwalających mieć realny wpływ na społeczeństwo. Kościół Przyszłości wydaje się być najbardziej obiecujący, jeśli chodzi o zamianę dobrych intencji na prawdziwe rezultaty."

 

Te prawdziwe rezultaty nie polegają jednak na trosce o potrzeby społeczności. Ich rzeczywistym celem jest stworzenie nowego rodzaju człowieczeka, obywatela globalnego, nie myślącego ale zmotywowanego celem aktywisty. Dalej Buford pisze:

 

„Przedsiębiorca społeczny wpływa na procesy w sektorze społecznym, mając również w perspektywie zwiększenie produkcji. Produktem nie jest tu jednak towar ani usługa jak w biznesie, ani też regulacja prawna jak w rządzie, ale zmieniona istota ludzka. W czerwcu 1996 gościłem grupę ludzi, którzy osiągnęli znakomite rezultaty w swej pracy jako przedsiębiorcy, gdyż z doskonałym skutkiem zapoczątkowali lub rozwijali nowatorskie przedsiębiorstwa. Teraz przyszedł czas na innowację w sektorze społecznym.

 

Takie przemiany i wymierne efekty nie mają nic wspólnego ani z Jezusem Chrystusem, naszym Panem, ani z Jego Krzyżem, który czyni nas jednością z Nim. Chrześcijaństwo wg Boba Buforda może być użyteczne, tylko jeżeli da się je wpasować w wizję nowej ery jako "energia pomocnicza". Bob Buford odszedł ze świeckiej Fundacji Druckera aby założyć wspomnianą na początku rozdziału "chrześcijańską" Sieć Przywództwa. Czy nie jest zastanawiające, dlaczego uczeń Druckera poświęcił tak wiele czasu i talentu na rozwój "wielkich kościołów"? Podobnie jak jego sławny nauczyciel, postrzega kościół jako głównego dostawcę "szkoleń dla liderów" i "nauki służby" w sektorze socjalnym nowego społeczeństwa.

''Ich uczynki nie pozwalają im zawrócić do swojego Boga, gdyż duch wszeteczeństwa jest w ich sercu, tak że nie znają Pana'' (Oz 5:4)

''Zdaje sobie sprawę z tego, że sektor rządowy nie będzie w stanie zapewnić wszystkich usług potrzebnych do stworzenia docelowego globalnego systemu opiekuńczego. Zadania tego nie zrealizuje także sektor biznesowy. Ciężar musi być zatem przesunięty z sektora rządowego do socjalnego, a najsilniejszą i najbardziej zorganizowaną strukturą w ramach sektora socjalnego będzie ogromny, wielofunkcyjny zbór. Żadna inna instytucja nie posiada wystarczających zasobów ludzkich, finansowych i motywacyjnych, aby wykształcić liderów i aktywistów do wykonania tej pracy. Warunkiem realizacji tego przedsięwzięcia (edukacji liderów, nauki służby i służby społecznej) jest współpraca ogromnych zborów z całego świata z sektorami rządowymi i biznesowymi pod szyldem ''partnerstwa opartego na wierze''. (Bob Buford)

 

Wielkie zbory, które są nastawione na usługiwanie, ostentacyjnie oczyszczają swoje otoczenie z symboli religijnych, aby nie obrażać niewierzących (...) tak się jednak składa, że owo oczyszczanie sprawia jednocześnie, że działają one zgodnie z rządowymi umowami partnerskimi. (Dr Klenck)

 

Ponieważ Bóg powołał nas by służyć osobom biednym, uwięzionym i załamanym, służba społeczna ma sens. Jednakże prawdziwa służba chrześcijańska zawiera w sobie wolność dzielenia się Ewangelią, a nie przesłaniem rozcieńczonym przez polityczną poprawność i dialektyczną syntezę. Jakakolwiek współpraca z sektorem rządowym lub biznesowym będzie niebawem wymagać dostosowania się do poprawnych politycznie standardów. Dla chrześcijan jest to warunek nie do przyjęcia, gdyż nie można nałożyć poprawnych politycznie ograniczeń, na dzielenie się Ewangelią i prowadzenie Ducha. Nie ma tu znaczenia jakie są czyjeś odczuwalne potrzeby, gdyż najważniejsze są potrzeby duchowe i tylko Jezus Chrystus, poprzez swoje Słowo i Ducha, może je zaspokoić. Prawda ta ma zastosowanie zarówno dla tych którzy służą, jak i dla tych którym się służy.

 

„Pułapką pracy chrześcijańskiej jest radość z udanej służby, radość z faktu, że Bóg Cię używa. Jeśli masz właściwą relację z Jezusem Chrystusem, nie da się zmierzyć tego, co Bóg czyni poprzez ciebie. Bacz, by twoja relacja z Nim była właściwa, a wtedy bez względu na okoliczności i na to, kogo spotkasz każdego dnia, On będzie wylewał przez ciebie rzeki wody żywej. Strzeż się ludzi, którzy w centrum uwagi stawiają użyteczność społeczną” (Oswald Chambers)

"Królestwo Boże to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. Bo kto w nich służy Chrystusowi, miły jest Bogu" (Rz 14:17-18)

Czy można zmierzyć sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym? Czy można zmierzyć służbę Bogu Marii z Ewangelii Łukasza 10:38-41? Która dostała pochwałę za to, że usiadła u stóp Jezusa, podczas gdy Marta przygotowywała posiłek. Napewno dałoby się przeliczyć na kalorie lub megadżule przygotowany posiłek, ale jak zmierzyć miłość Marii do Jezusa? Żadna metoda tego nie dokona. Bóg nie akceptuje ludzkich miar oceny osiągnięć człowieka. To Bóg ustanawia standardy naszej pracy dla Królestwa Niebieskiego. On wyposaża nas w środki i on będzie nas nagradzał, gdyż to On jest w naszym życiu światłem, siłą i przewodnikiem. Amen

''Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem.'' (Ew Jana 6:63)

" JezusChrystus wczoraj, dzisiaj i na wieki ten sam" (Hebr 13:8)

Bóg nie jest zaskoczony ambitnymi ludzkimi strategiami. On widzi zarówno początek jak i koniec. Ostrzega nas, byśmy patrzyli na rzeczy które nadejdą. Mówi nam żebyśmy wystrzegali się światowych iluzji i obiecuje swoją siłę w naszej słabości. Wzywa nas do oddzielenia się od świata nawet gdy kochamy zgubionych i dzielimy się Jego prawdą. Mówi nam, że Jego drogi, Jego prawda i Jego natura, nigdy się nie zmieniają, Pan Starego Testamentu jest naszym Ojcem i Panem w czasach Nowego Testamentu.

"Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego. Końcem ich jest zatracenie, bogiem brzuch a chwałą to, co jest ich hańbą, myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa." (Flp 3:18-20)

 

 

 

 

Przytaczane wersety pochodzą zmiennie z Biblii Warszawskiej lub Biblii Tysiąclecia

Powyższy tekst jest pracą zbiorową

 

NIKOLAICI I NAUKI BALAAMA

SŁUGA PANA CZY DUCH ANTYCHRYSTA

PROROCTWO DAWIDA WILKERSON Z 1973 ROKU

ZOBACZ TEŻ > CO ODRÓŻNIA KOŚCIÓŁ PANA JEZUSA OD SEKT

PSYCHOLOGICZNE TECHNIKI KONTROLI MYŚLENIA
STOSOWANE W TOKSYCZNYCH KOŚCIOŁACH

 

GLOBAL LEADERSHIT SUMMIT - GDZIE PROWADZI TA DROGA

 

 

 

 

 


wyświetl autora   ⇒  
WSZYSCY, Emanuel Mentsz, Szymon Matusiak, Zac Poonen, Jacob Prasch, Inni autorzy, Wersje Audio,
wyświetl temat   ⇒  
zwiedzenia_okultyzm

No documents found.

wg DATY KLIKAJĄC NA TEN NAPIS WYŚWIETLISZ TYTUŁY wg ALFABETU wg AUTORA
www.chlebznieba.pl © 2010/2025